Bohater Polonii przyznaje: Cieszę się, że mogłem GieKSie utrzeć nosa
29.04.2013
Polonia Bytom przeciwko GieKSie zagrała jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie. Tak zdeterminowanych, walecznych i konsekwentnych piłkarzy drużyny z Olimpijskiej kibice dawno nie widzieli. Wszystko to opłaciło się, bo mimo kilku kuriozalnych sędziowskich pomyłek - na niekorzyść niebiesko-czerwonych - ci potrafili wyrwać rywalowi punkt w ostatnich fragmentach spotkania.
Młody zawodnik Polonii po meczu nie czuł się bohaterem. - To dopiero moje pierwsze derby, bo stawiam pierwsze kroki w zawodowym futbolu. Zasłużyliśmy na ten remis. Wybiegaliśmy sobie ten punkt, bo biegaliśmy za dwóch - przekonuje 19-latek.
Grzegorz Jabłoński, arbiter niedzielnych zawodów kilkukrotnie pomylił się, pomagając tym samym GieKSie. Najpierw nie odgwizdał dwóch ewidentnych rzutów karnych dla Polonii, a następnie podyktował dla katowiczan wątpliwy rzut karny za rzekomy faul Roberta Trznadela na Grzegorzu Goncerzu. - Nie chciałbym tych sytuacji komentować bez obejrzenia ich w powtórkach. Na boisku dominują emocje, ale wydaje mi się, że przynajmniej jedną "jedenastkę" sędzia powinien dla nas podyktować - przyznaje Nowak.
Dla byłego gracza Gwarka Zabrze było to drugie w tym sezonie trafienie na boiskach I ligi. Bramka strzelona drużynie z Katowic na długo zapisze mu się w pamięci. Młodzian kapitalnie przymierzył z rzutu wolnego z ok. 25 metrów. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. Dla piłkarza niebiesko-czerwonych trafienie to miało szczególny smaczek.
- Cieszy mnie ta bramka, bo kilka razy w tym meczu próbowałem się wstrzelić, ale nie piłka nie zawsze chciała się ułożyć na nodze. Dla mnie ma ona szczególne znaczenie, bo zimą byłem w GieKSie na testach, ale nie dostałem oferty angażu. Teraz mogłem katowiczanom utrzeć nosa - cieszy się uzdolniony pomocnik Polonii.
Młody zawodnik Polonii po meczu nie czuł się bohaterem. - To dopiero moje pierwsze derby, bo stawiam pierwsze kroki w zawodowym futbolu. Zasłużyliśmy na ten remis. Wybiegaliśmy sobie ten punkt, bo biegaliśmy za dwóch - przekonuje 19-latek.
Grzegorz Jabłoński, arbiter niedzielnych zawodów kilkukrotnie pomylił się, pomagając tym samym GieKSie. Najpierw nie odgwizdał dwóch ewidentnych rzutów karnych dla Polonii, a następnie podyktował dla katowiczan wątpliwy rzut karny za rzekomy faul Roberta Trznadela na Grzegorzu Goncerzu. - Nie chciałbym tych sytuacji komentować bez obejrzenia ich w powtórkach. Na boisku dominują emocje, ale wydaje mi się, że przynajmniej jedną "jedenastkę" sędzia powinien dla nas podyktować - przyznaje Nowak.
Dla byłego gracza Gwarka Zabrze było to drugie w tym sezonie trafienie na boiskach I ligi. Bramka strzelona drużynie z Katowic na długo zapisze mu się w pamięci. Młodzian kapitalnie przymierzył z rzutu wolnego z ok. 25 metrów. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bramki. Dla piłkarza niebiesko-czerwonych trafienie to miało szczególny smaczek.
- Cieszy mnie ta bramka, bo kilka razy w tym meczu próbowałem się wstrzelić, ale nie piłka nie zawsze chciała się ułożyć na nodze. Dla mnie ma ona szczególne znaczenie, bo zimą byłem w GieKSie na testach, ale nie dostałem oferty angażu. Teraz mogłem katowiczanom utrzeć nosa - cieszy się uzdolniony pomocnik Polonii.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku