Bohater GieKSy o golu z 95. minuty: To nie był strzał życia

21.03.2010
Adrian Napierała, który w niesamowitych okolicznościach uratował GKS-owi Katowice remis, po meczu był raczej... rozzłoszczony. - U siebie nie można tak grać - kręcił głową.
Wydawało się, że Stal Stalowa Wola, która w I lidze zajmuje ostatnie miejsce, nie będzie dla GieKSy dużym wyzwaniem. Tymczasem katowiczanie musieli się zadowolić remisem, i to po golu zdobytym w 95. minucie. - Strzał życia - nie miał wątpliwości Janusz Białek, trener przyjezdnych.

- Czy ja wiem? W tygodniu mieliśmy trening strzelecki i też wychodziło - ze spokojem w głosie tłumaczył Napierała, który pięknym uderzeniem z 20. metrów uszczęśliwił kibiców. Do ostatnich sekund meczu na Bukowej zapowiadało się na totalną "klapę". - GKS nie może u siebie tak grać - bez zęba. Musimy przeanalizować wszystko na wideo - zaznaczył środkowy obrońca.

Pierwsza "analiza" gry nastąpiła zaraz po końcowym gwizdku.  - Każdy po takim meczu musi wydusić z siebie kilka ostrych słów - tłumaczył Kamil Cholerzyński, dlaczego dziennikarze zaraz po końcowym gwizdku nie zostali dopuszczeni pod szatnię, by móc porozmawiać.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również