Bohater GieKSy: Liczy się pozytywny efekt końcowy
15.09.2013
- Wiedzieliśmy co mamy robić na boisku i staraliśmy się to wykorzystać w 100 procentach, wychodziło raz lepiej raz gorzej, ale liczy się pozytywny efekt końcowy - mówił po spotkaniu Przemysław Pitry.
- To dopiero pierwsze dwie bramki, z których się bardzo cieszę, chodzi o bramki ligowe, bo w pucharze jakoś to w miarę idzie. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie podobnie - uśmiecha się napastnik.
Między słupkami katowiczan zadebiutował Rafał Dobroliński, który wprawdzie skapitulował po strzale Cisse, ale w przeciągu całego meczu zagrał solidnie.
- Najważniejsze z tego wszystkiego są 3 punkty i to, że wracamy do gry i bijemy się o najwyższe cele. Pod koniec spotkania drużyna z Rybnika grała na tak zwany chaos i trzeba było cały czas walczyć o piłkę, ale udało nam się wybronić - skomentował bramkarz GieKSy.
Na Bukową po latach wrócił Mariusz Muszalik, który został gorąco przywitany przez kibiców.
- Łza w oku się kręci, bo spędziłem tu kawał życia i zostawiłem dużo zdrowia. Ogromnie się cieszę i dziękuje kibicom, to jest wspaniałe wrócić na stadion, na którym praktycznie od dzieciństwa się grało i usłyszeć takie coś - powiedział wyraźnie wzruszony Muszalik.
W opinii doświadczonego pomocnika ROW nie zasłużył na porażkę przy Bukowej. Zadecydował błąd w ustawieniu przy drugiej bramce.
- Porażka, która bardzo boli, bo z przebiegu meczu na pewno nie byliśmy zespołem słabszym, a tracimy bramkę na 2-1 taką jaką tracimy. Stoimy w murze i wiemy, że mamy skakać do góry, a nie skaczemy i pada bramka - tłumaczył.
- To dopiero pierwsze dwie bramki, z których się bardzo cieszę, chodzi o bramki ligowe, bo w pucharze jakoś to w miarę idzie. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie podobnie - uśmiecha się napastnik.
Między słupkami katowiczan zadebiutował Rafał Dobroliński, który wprawdzie skapitulował po strzale Cisse, ale w przeciągu całego meczu zagrał solidnie.
- Najważniejsze z tego wszystkiego są 3 punkty i to, że wracamy do gry i bijemy się o najwyższe cele. Pod koniec spotkania drużyna z Rybnika grała na tak zwany chaos i trzeba było cały czas walczyć o piłkę, ale udało nam się wybronić - skomentował bramkarz GieKSy.
Na Bukową po latach wrócił Mariusz Muszalik, który został gorąco przywitany przez kibiców.
- Łza w oku się kręci, bo spędziłem tu kawał życia i zostawiłem dużo zdrowia. Ogromnie się cieszę i dziękuje kibicom, to jest wspaniałe wrócić na stadion, na którym praktycznie od dzieciństwa się grało i usłyszeć takie coś - powiedział wyraźnie wzruszony Muszalik.
W opinii doświadczonego pomocnika ROW nie zasłużył na porażkę przy Bukowej. Zadecydował błąd w ustawieniu przy drugiej bramce.
- Porażka, która bardzo boli, bo z przebiegu meczu na pewno nie byliśmy zespołem słabszym, a tracimy bramkę na 2-1 taką jaką tracimy. Stoimy w murze i wiemy, że mamy skakać do góry, a nie skaczemy i pada bramka - tłumaczył.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku