BKS - Orzeł 0-0. Ustawiali się w jedenastu we własnym polu karnym!

28.04.2010
BKS może sobie pluć w brodę, bo nie wykorzystał szansy na zmniejszenie strat do lidera, który także podzielił się punktami. - Zremisować w Bielsku to jest coś! - cieszył się Maciej Polis z Orła...
Który wraz z kolegami ustawił dziś w bramce przysłowiowy autobus. - Mieliśmy jednego zawodnika z przodu. Ustawiliśmy się defensywnie, tak jak nam polecił trener, byliśmy konsekwentni w obronie i wychodziliśmy z kontrami. Taka gra niewątpliwie sprawdziła się i przyniosła nam punkty na trudnym terenie - cieszył się Adrian Kozieł, zawodnik zespołu gości. - Mieliśmy stosować niski pressing i to zdało egzamin. Zremisować w Bielsku to jest coś! - podzielał entuzjazm Kozieła jego kolega z drużyny, Maciej Polis.

Goście dobrze odrobili pracę domową i zauważyli, że BKS stwarzał ostatnio dużo okazji po stałych fragmentach gry. Aby zminimalizować zagrożenie, ustawiali się przy rzutach rożnych lub wolnych w jedenastu we własnym polu karnym! Bielszczanie byli dzisiaj słabo dysponowani i nie potrafili sforsować obrony rywala. A ten wyprowadzał raz za razem groźne kontry. Jedna z nich, pod koniec pierwszej połowy, powinna była zakończyć się golem. Arkadiusz Mróz bez większych problemów zszedł z lewego skrzydła do środka i z dwudziestu metrów oddał mocny strzał. Piłka jednak odbiła się od słupka i wyszła poza boisko.

Marek Mandla, trener Stali, nie czekał długo ze zmianami, ale i one nie przyniosły pożądanego efektu. Dość powiedzieć, że jedyne sytuacje, po których gospodarze mogli zdobyć gola, miały miejsce na... trzy minuty przed końcem. Najpierw Radosław Maciejewski nieatakowany przez nikogo uderzył głową tuż obok słupka, a chwilę później mocny strzał Tomasza Wawrzyniaka minimalnie minął bramkę. Piłkarze z Psar natomiast tak się rozochocili w drugiej połowie, że mogli wywieźć z Bielska nawet trzy punkty. Nie udało się to jednak, gdyż Kamila Kopańskiego w sytuacji sam na sam w ostatniej chwili uprzedzili obrońcy, a strzał Łukasza Kluza dobrze obronił Mateusz Rosół.

Szczęśliwie dla Stali, Ruch Zdzieszowice również tylko zremisował na własnym boisku. Strata do lidera wynosi więc nadal osiem punktów. Łukasz Antczak, kapitan BKS-u, nie ma jednak wątpliwości. - Każdy mecz u siebie, który nie kończy się zwycięstwem, jest porażką. To było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Co zrobić, takie dni się zdarzają...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również