Big Star - Sokół 83-62
25.02.2009
Tyski zespół był wyjątkowo umotywowany, gdyż chciał zrewanżować się drużynie Sokoła za niespodziewaną porażkę w Łańcucie po dwóch dogrywkach. Gospodarze od pierwszych sekund realizowali założenia taktyczne. Po dobrych akcjach w obronie i celnych rzutach Kuliga, Big Star prowadził 11-2 i trener z Łańcuta musiał poprosić o czas. W szeregach gości dwukrotnie "za trzy" trafił Mroczek. Jednak gospodarze z minuty na minutę wypracowywali sobie coraz to większą przewagę. Pierwsza kwarta zakończyła się "trójką" Frankowskiego uzyskaną równo z końcową syreną.
Przy takim wyniku, trener Służałek mógł sobie pozwolić na wprowadzanie zawodników z ławki. Świetnie spisywał się zwłaszcza Radwan, który w całym spotkaniu zdobył 16 "oczek", ani razu nie myląc sie przy rzutach za 2 punkty. Miejscowi w dalszym ciągu bardzo dobrze bronili i skutecznie kontrowali. Nie do zatrzymania był Kulig. Bardzo dobrze spisywał się też wchodzący z ławki Bzdyra.
W ostatniej odsłonie w zespole gospodarzy grali już praktycznie sami rezerwowi. W efekcie czego, drużyna Sokoła zmniejszyła rozmiary porażki. Na trzy sekundy przed końcem, opiekun gospodarzy poprosił o czas, aby jego podopieczni przećwiczyli ustaloną zagrywkę, z której będą korzystać w play-offach. - Udało nam się wypracować pozycję. Szkoda, że rzut był niecelny - stwierdził trener tyszan.
Pod szatniami
[b]Damian Kulig[/b] (zawodnik Big Stara): Postawiliśmy dzisiaj gościom bardzo trudne warunki. Byliśmy świetnie dysponowani w ataku. Wyeliminowaliśmy błędy z poprzednich spotkań, dlatego nasza wygrana jest tak wysoka. Nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak łatwo.
[b]Michał Kułyk[/b] (zawodnik Sokoła): Nie mieliśmy dziś nic do powiedzenia. Rywale narzucili nam swój styl gry. Nie potrafiliśmy złapać rytmu i musiało to się skończyć wysoką porażką. Big Star od początku do końca kontrolował mecz. Nie umieliśmy się zbliżyć do nich nawet przez moment. Przewyższali nas w każdym elemencie koszykówki.
[b]Tomasz Słuzałek [/b](trener Big Stara): Było widać różnicę poziomów między oboma zespołami. Byliśmy dziś bardziej umotywowani od rywala. Moja drużyna wyszła bardziej skoncentrowana i dzięki wypracowanej przewadze mogliśmy sprawdzić dublerów. To był cel tego meczu. Pokazaliśmy ciekawą i urozmaiconą koszykówkę. Gdybyśmy do końca zagrali pierwszym składem, jestem pewien, że rozmiary zwycięstwa byłyby większe.[b]
[/b]
Przy takim wyniku, trener Służałek mógł sobie pozwolić na wprowadzanie zawodników z ławki. Świetnie spisywał się zwłaszcza Radwan, który w całym spotkaniu zdobył 16 "oczek", ani razu nie myląc sie przy rzutach za 2 punkty. Miejscowi w dalszym ciągu bardzo dobrze bronili i skutecznie kontrowali. Nie do zatrzymania był Kulig. Bardzo dobrze spisywał się też wchodzący z ławki Bzdyra.
W ostatniej odsłonie w zespole gospodarzy grali już praktycznie sami rezerwowi. W efekcie czego, drużyna Sokoła zmniejszyła rozmiary porażki. Na trzy sekundy przed końcem, opiekun gospodarzy poprosił o czas, aby jego podopieczni przećwiczyli ustaloną zagrywkę, z której będą korzystać w play-offach. - Udało nam się wypracować pozycję. Szkoda, że rzut był niecelny - stwierdził trener tyszan.
Pod szatniami
[b]Damian Kulig[/b] (zawodnik Big Stara): Postawiliśmy dzisiaj gościom bardzo trudne warunki. Byliśmy świetnie dysponowani w ataku. Wyeliminowaliśmy błędy z poprzednich spotkań, dlatego nasza wygrana jest tak wysoka. Nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak łatwo.
[b]Michał Kułyk[/b] (zawodnik Sokoła): Nie mieliśmy dziś nic do powiedzenia. Rywale narzucili nam swój styl gry. Nie potrafiliśmy złapać rytmu i musiało to się skończyć wysoką porażką. Big Star od początku do końca kontrolował mecz. Nie umieliśmy się zbliżyć do nich nawet przez moment. Przewyższali nas w każdym elemencie koszykówki.
[b]Tomasz Słuzałek [/b](trener Big Stara): Było widać różnicę poziomów między oboma zespołami. Byliśmy dziś bardziej umotywowani od rywala. Moja drużyna wyszła bardziej skoncentrowana i dzięki wypracowanej przewadze mogliśmy sprawdzić dublerów. To był cel tego meczu. Pokazaliśmy ciekawą i urozmaiconą koszykówkę. Gdybyśmy do końca zagrali pierwszym składem, jestem pewien, że rozmiary zwycięstwa byłyby większe.[b]
[/b]
Polecane
Koszykówka