Big Star nabrał wiatru w żagle

02.11.2009
O nieudanym początku rozgrywek w wykonaniu Big Stara wszyscy powoli już zapominają. Tyszanie wygrali trzy kolejne spotkania i dodatkowo sprowadzili kolejnego zawodnika, który podniesie jakość drużyny.
Big Star po niezbyt udanym początku, gdy w trzech pierwszych spotkaniach wygrał zaledwie raz, odniósł trzy kolejne zwycięstwa i dołączył do zespołów z czołówki. - Jeszcze przed startem ligi twierdziłem, że na początku nie będzie to wyglądało najlepiej. W Tychach powstał nowy zespół i potrzebowaliśmy trochę czasu, by wszystko zaczęło funkcjonować na odpowiednim poziomie - wyjaśnia Mariusz Niedbalski, szkoleniowiec drużyny. Jednak droga do szczęśliwego finału, jakim będzie awans do ekstraklasy, jest jeszcze bardzo długa i żmudna. - Oczywiście sporo pracy jeszcze przed nami, ale będzie już tylko lepiej - dodaje.

- W ostatnim meczu z Sudetami Jelenia Góra graliśmy przez 30 minut bardzo dobrze. Później już było gorzej, ale generalnie można być zadowolonym. Coraz lepiej funkcjonuje defensywa - podkreśla trener Big Stara. A powinno być jeszcze lepiej, bo do do zespołu dołączył Krzysztof Mielczarek, który pod własnym koszem spisuje się zwykle bez zarzutów. Zastąpi on, także niedawno sprowadzonego do klubu, Michała Sarana, którego uraz wyklucza z gry na dłuższy okres czasu. - Rośnie za to forma Tomasza Bzdyry, który przecież przez blisko dwa miesiące w ogóle nie trenował - zaznacza Niedbalski.

Tyszanie zajmują obecnie czwarte miejsce w ligowej tabeli i do lidera, MKS-u Dąbrowa Górnica, tracą dwa punkty. - Bardzo dobrze rozpoczęli sezon, a spora w tym zasługa wzmocnień, jakich dokonali przed sezonem i cyklu gier sparingowych - wyjaśnia opiekun Big Stara. - W tym momencie można zobaczyć, ile dają gry kontrolne z silnymi rywalami przed startem rozgrywek. Nam tego zabrakło, stąd w potyczki ligowe nie weszliśmy na odpowiednim poziomie. Z różnych względów nie mogliśmy wystąpić w kilku turniejach o bardzo dobrej obsadzie - przyznaje.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również