Beniaminek bez szans. Takiej "GieKSy" chcą kibice!

25.03.2018
Uparcie, przez całą drugą połowę katowicki GKS gniótł rywala by wywieźć z Opola komplet punktów. Udało się po solowej akcji bohatera meczu, Adriana Błąda. Podopieczni trenera Jacka Paszulewicza zasłużenie wygrali z rewelacyjnie spisującym się jesienią beniaminkiem i wlewają w serca swoich kibiców naprawdę mocną dawkę uzasadnionego optymizmu.
Rafał Rusek/PressFocus
Pierwsze 30 minut meczu w Opolu rozczarowywało. Co prawda od mocnego akcentu grę zaczął Adrian Błąd, który rozgrzał stojącego w bramce Odry Tobiasza Weinzettela, ale później długimi fragmentami oglądaliśmy tzw. typowy mecz walki, w którym więcej do powiedzenia od początku mieli przyjezdni.

Pobudka nastąpiła po dość przypadkowym golu dla gospodarzy. Zaczęło się od niepotrzebnego faulu Mateusza Kamińskiego. Piłka dośrodkowana z rzutu rożnego została wybita przez obrońców GKS-u, ale trafiła pod nogi Rafała Brusiło, który z powrotem wstrzelił ją w "szesnastkę" katowiczan. Futbolówka po głowie Vaclava Cverny trafiłą w poprzeczkę bramki Mateusza Abramowicza, z dobitką zdążył jednak Jakub Habusta pakując piłkę do pustej bramki.

Stracona bramka na zespół Jacka Paszulewicza podziałała jak płachta na byka. Okazję na szybką odpowiedź miał Łukasz Zejdler, ale z jego uderzeniem po ładnej akcji Wojciecha Słomki poradził sobie Weinzettel. W 39. minucie piłka wylądowała już w bramce opolan po tym, jak dośrodkowanie Błąda z rzutu rożnego na gola zamienił Kamiński. Katowiczanie mogli pójść za ciosem, ale najpierw w sytuacji sam na sam prosto w bramkarza Odry trafił Andreja Prokić, a później golkiper gospodarzy poradził sobie z niesygnalizowanym uderzeniem Słomki.

Na drugą część gry podopieczni trenera Jacka Paszulewicza wyszli tak, jakby - ujmując to w słowa Kazimierza Węgrzyna - w szatni pożarli wiaderko witamin. Prowadzenie mogli objąć po kolejnym rzucie rożnym. Po strzale Wojciecha Kędziory gospodarze musieli wybijać piłkę z linii bramkowej, a sekundy później tylko odetchnęli gdy piłka po uderzeniu głową Lukasa Klemenza odbiła się od poprzeczki. Tobiasz Weinzettel ani na moment nie mógł tracić koncentracji, bo katowiczanie mieli ogromną ochotę na sięgnięcie po komplet punktów. Bramkarz Odry kapitalnie spisał się choćby przy strzale Słomki z kilku metrów, w ostatniej chwili wystawiając rękę na linii bramkowej, czy broniąc potężne uderzenie Adriana Błąda z 75. minuty. Minutę później wobec akcji pomocnika "GieKSy" nie miał już nic do powiedzenia. Gospodarze otworzyli na swojej połowie autostradę, którą wychowanek Zagłębia Lubin przejechał bez zbędnego naciskania na hamulec, a całość skończył precyzyjnym strzałem do bramki bezradnego w tej sytuacji Weinzettela.

"GieKSa" wygrała z Odrą zupełnie zasłużenie. Gospodarze w drugiej odsłonie długo mieli problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy, a gdy już pojedynczym, prostopadłym podaniem udało im się uruchomić groźną kontrę, kończyło się na złych wyborach podejmowanych przez ofensywnych graczy z Opola. Ekipa z Bukowej dzięki wygranej do swojego niedzielnego rywala traci już tylko punkt i - z taką grą - coraz śmielej może spoglądać w kierunku ścisłej czołówki tabeli.

Odra Opole - GKS Katowice 1:2 (1:1)
1:0 - Jakub Habusta 35'
1:1 - Mateusz Kamiński 39'
1:2 - Adrian Błąd 79'

Odra: Weinzettel – Brusiło, Bodzioch, Cverna, Winiarczyk – Habusta – Mikinić, Czyżycki (22' Żagiel), Niziołek (81' Ledecky), Wodecki (72' Bonecki) – Skrzypczak. Trener: Mirosław Smyła.

GKS Katowice: Abramowicz – Mokwa, Kamiński, Klemenz, Mączyński – Słomka, Poczobut, Zejdler (90' Kalinkowski), Prokić, Błąd (81' Słaby) – Kędziora (85' Goncerz). Trener: Jacek Paszulewicz.

Sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk)
Żółte kartki: Cverna, Skrzypczak (Odra), Słomka, Mączyński, Prokić (GKS)
autor: ŁM

Przeczytaj również