Bartłomiej Chwalibogowski przyznał: Byliśmy sparaliżowani...
01.04.2012
Dlaczego tak długo wam nie szło we wczorajszym meczu?
- Byliśmy sparaliżowani w pierwszej połowie, bo wiedzieliśmy, że musimy wygrać ten mecz. Co tu dużo mówić, była to słaba odsłona w naszym wykonaniu. Na szczęście po przerwie zaczęliśmy więcej biegać, a to przyniosło oczekiwany efekt.
Sparaliżowani, bo sytuacja w tabeli była nieciekawa...
- Dokładnie, wiedzieliśmy, że nie mamy spokoju. Przeplatamy mecze słabe z lepszymi. Przed nami jeszcze długa droga. Ale jeśli będziemy grać tak, jak z Dolcanem, to osiągniemy cel. Wierzę, że najlepsze mecze w tym sezonie są dopiero przed nami.
Dlaczego to dopiero pana pierwszy gol w tym sezonie?
- Nigdy nie byłem snajperem, częściej asystowałem. Bardzo cieszę się, że piłka tym razem wpadła do siatki. Bramkę dedykuję swojej córce Nadii, która skończyła niedawno roczek.
Paradoksalnie wpisał się pan na listę strzelców, gdy warunki były najtrudniejsze...
- Momentami trudno się grało, bo wiatr ze śniegiem zacinał i nie można było oddychać. Ale może to i dobrze? Dolcan miał problem, by atakować w końcówce. Krótko mówiąc, wszystko w drugiej połowie ułożyło się po naszej myśli.
- Byliśmy sparaliżowani w pierwszej połowie, bo wiedzieliśmy, że musimy wygrać ten mecz. Co tu dużo mówić, była to słaba odsłona w naszym wykonaniu. Na szczęście po przerwie zaczęliśmy więcej biegać, a to przyniosło oczekiwany efekt.
Sparaliżowani, bo sytuacja w tabeli była nieciekawa...
- Dokładnie, wiedzieliśmy, że nie mamy spokoju. Przeplatamy mecze słabe z lepszymi. Przed nami jeszcze długa droga. Ale jeśli będziemy grać tak, jak z Dolcanem, to osiągniemy cel. Wierzę, że najlepsze mecze w tym sezonie są dopiero przed nami.
Dlaczego to dopiero pana pierwszy gol w tym sezonie?
- Nigdy nie byłem snajperem, częściej asystowałem. Bardzo cieszę się, że piłka tym razem wpadła do siatki. Bramkę dedykuję swojej córce Nadii, która skończyła niedawno roczek.
Paradoksalnie wpisał się pan na listę strzelców, gdy warunki były najtrudniejsze...
- Momentami trudno się grało, bo wiatr ze śniegiem zacinał i nie można było oddychać. Ale może to i dobrze? Dolcan miał problem, by atakować w końcówce. Krótko mówiąc, wszystko w drugiej połowie ułożyło się po naszej myśli.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku