Austria - Ruch 3-0. Jak "Niebiescy" zachęcili do zabawy cały Wiedeń
05.08.2010
Fantastyczna atmosfera na kameralnym stadionie Austrii źle wpłynęła na "Niebieskich". Rozpoczęli sparaliżowani. Od razu żółtą kartką ukarany został Michał Pulkowski. Nerwowo wybijał piłkę Krzysztof Pilarz, a chwilę później doszło do kontrowersji, która była kluczowym momentem spotkania. Do prostopadłego podania ruszył Tomas Jun oraz Rafał Grodzicki. Piłkarze starli się barkami. Napastnik Austrii wyraźnie szukał kontaktu, chwytając obrońcę Ruchu. Po chwili obaj się przewrócili na murawę. Decyzja holenderskiego arbitra? Rzut karny i czerwona kartka!
Chorzowianie nie potrafili się pozbierać, wymienić kilku podań czy długimi momentami choćby przekroczyć linii środka boiska. Austria dzieliła i rządziła. Julian Baumgartlinger ośmieszył obronę "Niebieskich". Najpierw dostał dwie szanse, aby skierować piłkę głową do siatki, czego nie wypadało zmarnować. Potem linię spalonego złamał jeden z obrońców, Baumgartlinger przerzucił piłkę nad Krzysztofem Pilarzem i skierował ją do pustej bramki.
Co było niesamowite tego dnia? Że półtora tysiąca kibiców z Chorzowa w ogóle nie zważało na wynik! Zdzierało gardła przez całe 90 minut, nieustannie wspierając swoich zawodników. Doszło do tego, że w drugiej połowie sympatycy Ruchu zainicjowali... falę na stadionie! Austriacy chętnie przyłączyli się do zabawy. Cały stadion tętnił życiem. Oklaskami nagrodzono Ślązaków. Publiczność była pod wyraźnym wrażeniem ich postawy. O takich obrazkach możemy tylko pomarzyć w trakcie ligowego sezonu...
"Tak się bawią, tak się bawią Niebiescy!" - skakał i bił brawa sektor gości. A na boisku? Austria okazała się na tyle gościnna, że nie chciała dobijać leżącego. Marcin Zając czy Sebastian Olszar mieli nawet szanse, aby zdobyć gola honorowego. Brakowało szczęścia lub dobrze spisywał się Heinz Lindner.
Austria była zespołem znacznie lepszym w dwumeczu. Ruch nie przypominał w niczym drużyny z ubiegłego sezonu. Przekonał się jednak, że nawet kiedy nie idzie, może liczyć na kibiców.
Chorzowianie nie potrafili się pozbierać, wymienić kilku podań czy długimi momentami choćby przekroczyć linii środka boiska. Austria dzieliła i rządziła. Julian Baumgartlinger ośmieszył obronę "Niebieskich". Najpierw dostał dwie szanse, aby skierować piłkę głową do siatki, czego nie wypadało zmarnować. Potem linię spalonego złamał jeden z obrońców, Baumgartlinger przerzucił piłkę nad Krzysztofem Pilarzem i skierował ją do pustej bramki.
Co było niesamowite tego dnia? Że półtora tysiąca kibiców z Chorzowa w ogóle nie zważało na wynik! Zdzierało gardła przez całe 90 minut, nieustannie wspierając swoich zawodników. Doszło do tego, że w drugiej połowie sympatycy Ruchu zainicjowali... falę na stadionie! Austriacy chętnie przyłączyli się do zabawy. Cały stadion tętnił życiem. Oklaskami nagrodzono Ślązaków. Publiczność była pod wyraźnym wrażeniem ich postawy. O takich obrazkach możemy tylko pomarzyć w trakcie ligowego sezonu...
"Tak się bawią, tak się bawią Niebiescy!" - skakał i bił brawa sektor gości. A na boisku? Austria okazała się na tyle gościnna, że nie chciała dobijać leżącego. Marcin Zając czy Sebastian Olszar mieli nawet szanse, aby zdobyć gola honorowego. Brakowało szczęścia lub dobrze spisywał się Heinz Lindner.
Austria była zespołem znacznie lepszym w dwumeczu. Ruch nie przypominał w niczym drużyny z ubiegłego sezonu. Przekonał się jednak, że nawet kiedy nie idzie, może liczyć na kibiców.
Polecane