Atak GKS-u Katowice się zaciął. "Ale jeden punkt to nie zero"

03.05.2010
- To była moja pierwsza od dłuższego czasu poważna szansa i od razu mogłem zostać bohaterem - rzucił Remigiusz Malicki, napastnik GieKSy. Spośród gospodarzy tej sztuki nie dokonał zresztą nikt.
Pierwszą świetną okazję miał Bartłomiej Dudzic, który mógł strzelić bramkę do szatni. - Sytuacja była stuprocentowa - przyznał wypożyczony z Cracovii napastnik. - Nie mam się co tłumaczyć, że uderzyłem dobrze, ale trafiłem w słupek. Takie sytuacje trzeba wykorzystywać - dodał. - W drugiej połowie staraliśmy się stwarzać sytuacje. Naciskaliśmy Wisłę. Nie udało się, ale jeden punkt to nie zero - podkreślał 22-latek.

Remigiusz Malicki, drugi z napastników, sytuacji sam na sam z bramkarzem "Nafciarzy" nie wykorzystał zaraz na początku drugiej połowy. - Prawie całą rundę jesienną nie grałem. Teraz zacząłem wchodzić w końcówkach. To był mój pierwszy dłuższy mecz i od razu mogłem zostać bohaterem - żałował. W rywalizacji z Płockiem pojawił się na murawie za Pawła Buśkiewicza, który z powodu kontuzji opuścił plac gry jeszcze w pierwszej części spotkania.

Teraz zawodników z Katowic czekają kolejne dwa mecze u siebie. Najpierw z Motorem Lublin, który na wyjazdach zdobył zaledwie dziewięć punktów. Następnie zmierzą się z łódzkim Widzewem.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również