Arka - Ruch 3-2 d. "Niebiescy" odpadli po pięknej walce w dziesięciu
18.08.2013
Wydarzenie
Kluczowa dla losów spotkania była... kontuzja Piotra Stawarczyka. Stoper Ruchu Chorzów musiał zejść z boiska w 99. minucie, a że trener Jacek Zieliński dokonał już wcześniej trzech zmian, "Niebiescy" musieli walczyć z Arką w dziesiątkę. W tej fazie meczu to było nie do wytrzymania. Gdynianie, mając przewagę, zdołali wykorzystać jedną z licznych sytuacji i przypieczętować awans.
Bohater
Marcus Da Silva. Brazylijczyk wszedł na boisko z ławki i zrobił różnicę. W 63. minucie wygrał pojedynek główkowy z Brodzińskim i precyzyjnym strzałem głową wykorzystał dobre dośrodkowanie Radosława Pruchnika z rzutu rożnego. Po 50 minutach sam idealnie dograł piłkę Piotrowi Tomasikowi, a były gracz Polonii Bytom z bliska pokonał bezradnego Kamińskiego.
Rozczarowanie
Krzysztof Kamiński jest generalnie pewnym punktem w chorzowskiej bramce i dziś też tak było. Do czasu. Bramkarz Ruchu popełnił błąd w najgorszym możliwym momencie - gdy "Niebiescy" objęli prowadzenie w dogrywce i chcieli uspokoić grę, ledwie 120 sekund później Kamiński źle wyszedł na przedpole, kopnął prosto w Michała Szuberta, który do końca poszedł za akcją i na tym skorzystał - chwilę później kopnął piłkę do pustej bramki.
Co ciekawego
-W 45. minucie, gdy gospodarze szykowali się już do zejścia na przerwę, Dawid Kubowicz sfaulował Jakuba Kowalskiego. Rzut wolny Filipa Starzyńskiego był ostatnią akcją przed zejściem do szatni. "Figo" wrzucił ostro w pole karne, piłka odbiła się od Pavla Szultesa i trafiła do Bartosza Brodzińskiego, który mocnym strzałem między nogami Michała Szromnika dał chorzowianom prowadzenie. Debiutujący w Ruchu stoper nie cieszył się z gola, bo zdobył go w meczu z drużyną, w której wcześniej występował.
- Dobrą zmianę w Ruchu dał Kamil Włodyka. Młody boczny pomocnik w 96. minucie pięknie zszedł z lewej strony do środka i zza pola karnego nie dał szans Szromnikowi.
- Szubert mógł zakończyć ten mecz zdecydowanie wcześniej. Szybszy od wszystkich na boisku napastnik Arki w 52. minucie zmarnował sytuację sam na sam z Kamińskim po pięknym prostopadłym podaniu Łukasza Jamoroza, a chwilę później uciekł Piotrowi Stawarczykowi i uderzył prosto w bramkarza.
- W 105. minucie piękną akcję przeprowadził Jamróz. Mając jednak przed sobą tylko bramkarza, huknął w bandy za bramką.
- Przez ostatnie 20 minut - po zejściu Stawarczyka - stoperem z konieczności był Łukasz Surma.
- Piłkarze Arki mieli pretensje za uznanie gola Brodzińskiego, bowiem twierdzili, że Szultes zgrał piłkę ręką.
- Na stadionie pojawiła się grupa kilkuset kibiców Ruchu Chorzów, która była słyszalna na tle fanów gospodarzy. Kibice ze Śląska nie obejrzeli jednak meczu do końca - w 105. minucie opuścili sektor, bo prawdopodobnie... śpieszyli się na pociąg.
Kluczowa dla losów spotkania była... kontuzja Piotra Stawarczyka. Stoper Ruchu Chorzów musiał zejść z boiska w 99. minucie, a że trener Jacek Zieliński dokonał już wcześniej trzech zmian, "Niebiescy" musieli walczyć z Arką w dziesiątkę. W tej fazie meczu to było nie do wytrzymania. Gdynianie, mając przewagę, zdołali wykorzystać jedną z licznych sytuacji i przypieczętować awans.
Bohater
Marcus Da Silva. Brazylijczyk wszedł na boisko z ławki i zrobił różnicę. W 63. minucie wygrał pojedynek główkowy z Brodzińskim i precyzyjnym strzałem głową wykorzystał dobre dośrodkowanie Radosława Pruchnika z rzutu rożnego. Po 50 minutach sam idealnie dograł piłkę Piotrowi Tomasikowi, a były gracz Polonii Bytom z bliska pokonał bezradnego Kamińskiego.
Rozczarowanie
Krzysztof Kamiński jest generalnie pewnym punktem w chorzowskiej bramce i dziś też tak było. Do czasu. Bramkarz Ruchu popełnił błąd w najgorszym możliwym momencie - gdy "Niebiescy" objęli prowadzenie w dogrywce i chcieli uspokoić grę, ledwie 120 sekund później Kamiński źle wyszedł na przedpole, kopnął prosto w Michała Szuberta, który do końca poszedł za akcją i na tym skorzystał - chwilę później kopnął piłkę do pustej bramki.
Co ciekawego
-W 45. minucie, gdy gospodarze szykowali się już do zejścia na przerwę, Dawid Kubowicz sfaulował Jakuba Kowalskiego. Rzut wolny Filipa Starzyńskiego był ostatnią akcją przed zejściem do szatni. "Figo" wrzucił ostro w pole karne, piłka odbiła się od Pavla Szultesa i trafiła do Bartosza Brodzińskiego, który mocnym strzałem między nogami Michała Szromnika dał chorzowianom prowadzenie. Debiutujący w Ruchu stoper nie cieszył się z gola, bo zdobył go w meczu z drużyną, w której wcześniej występował.
- Dobrą zmianę w Ruchu dał Kamil Włodyka. Młody boczny pomocnik w 96. minucie pięknie zszedł z lewej strony do środka i zza pola karnego nie dał szans Szromnikowi.
- Szubert mógł zakończyć ten mecz zdecydowanie wcześniej. Szybszy od wszystkich na boisku napastnik Arki w 52. minucie zmarnował sytuację sam na sam z Kamińskim po pięknym prostopadłym podaniu Łukasza Jamoroza, a chwilę później uciekł Piotrowi Stawarczykowi i uderzył prosto w bramkarza.
- W 105. minucie piękną akcję przeprowadził Jamróz. Mając jednak przed sobą tylko bramkarza, huknął w bandy za bramką.
- Przez ostatnie 20 minut - po zejściu Stawarczyka - stoperem z konieczności był Łukasz Surma.
- Piłkarze Arki mieli pretensje za uznanie gola Brodzińskiego, bowiem twierdzili, że Szultes zgrał piłkę ręką.
- Na stadionie pojawiła się grupa kilkuset kibiców Ruchu Chorzów, która była słyszalna na tle fanów gospodarzy. Kibice ze Śląska nie obejrzeli jednak meczu do końca - w 105. minucie opuścili sektor, bo prawdopodobnie... śpieszyli się na pociąg.
Polecane