Arka - GKS Katowice 3-0. Niemoc GieKSy dalej trwa...

12.04.2014
Kto liczył na niespodziankę, ten po raz kolejny rozczarował się. GKS Katowice po raz trzeci z rzędu w meczu wyjazdowym nie zdobył nawet bramki. Bohaterem spotkania został Mateusz Szwoch, autor dwóch bramek.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Po zagraniu Mateusza Szwocha, w polu karnym katowiczan pociągany za koszulkę był Michał Rzuchowski. Gdy piłkarze domagali się u sędziego wskazania na 11. metr... Mateusz Kamiński ściął Szwocha, nie dając arbitrowi innego wyjścia - rzut karny. "11" skutecznie wykończył ten, który był faulowany

Bohater
Szwoch sprawiał sporo problemów defensywie GieKSy, a jego podania często otwierały partnerom z drużyny drogę do bramki gości. W dodatku to on zdobył także drugiego gola dla Arki - po świetnym podaniu Rzuchowskiego pomocnik gospodarzy przelobował Łukasza Budziłka.

Rozczarowanie
GKS pozostaje najsłabiej grającym zespołem na wyjazdach. Katowiczanie z obcych terenów przywieźli w tym sezonie zaledwie sześć punktów. To siódmy mecz śląskiej drużyny bez zwycięstwa z rzędu...

Co ciekawego:
- Katowiczan dobił Ślusarski, który w sytuacji sam na sam z Budziłkiem mocnym uderzeniem wpakował piłkę do siatki. Asystę przy tym golu zanotował Arkadiusz Aleksander, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku.

- Trener Kazimierz Moskal nie zabrał nad morze m.in. Michała Zielińskiego i Szymona Skrzypczaka. Uprawniony do gry jest już Albańczyk Elvist Ciku, ale i on nie znalazł się w kadrze meczowej. Podobnie jak Janusz Gancarczyk, który został przywrócony do pierwszej drużyny.

- Już na samym początku meczu piłkę do siatki skierował Ślusarski. Napastnik Arki otrzymał dobre podanie od  Szwocha, jednak sędzia odgwizdał spalonego.

- Chwilę później mieliśmy kolejną kontrowersję - w polu karnym gdynian Sławomir Cienciała dosyć agresywnie przepchnął Grzegorza Goncerza. Katowiczanie domagali się rzutu karnego, jednak arbiter inaczej ocenił tę sytuację.

- W pierwszej połowie bardzo aktywny był Goncerz. Przez zawodnika GieKSy błąd popełnił Michał Szromnik. "Gonzo" przegrał pojedynek z Marcinem Radzewiczem, który zagrał do bramkarza Arki. Grający na "szpicy" Goncerz nie odpuścił i ruszył w kierunku golkipera, który kopnął piłkę... prosto w rywala.

- Ładny strzał z linii pola karnego oddał Tomasz Wróbel. Szromnik odbił piłkę do boku. Dobiec chciał do niej Goncerz, jednak sytuację wyjaśnił Krzysztof Sobieraj.

- W ostatniej minucie meczu hat-tricka mógł skompletować Szwoch. Piłka minimalnie minęła bramkę po uderzeniu pomocnika z rzutu wolnego.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również