Arka - GKS Katowice 2-1. Słabsi nie byli, ale wracają bez punktów
16.11.2014
Wydarzenie
Piłkarze GKS-u mieli spore pretensje do sędziego za uznanie bramki na 1-0. Po dośrodkowaniu w pole karne, Krzysztof Sobieraj walczył o dogodną sytuację z Rafałem Pietrzakiem, który już padając odbił piłkę głową przed "szesnastkę". Stojący tam Alan Fialho uderzył niezwykle precyzyjnie, po ziemi i tuż przy słupku. GieKSiarze protestowali, bo ich zdaniem Pietrzak był faulowany. Arbiter pokazał żółte kartki Łukaszowi Pielorzowi i Grzegorzowi Goncerzowi.
Bohater
Alan Fialho strzelił bramkę, która wyprowadziła gdynian na prowadzenie, w dodatku był bardzo skuteczny w obronie i często przerywał ataki katowiczan. Co prawda to on zanotował "asystę" przy golu Kamila Cholerzyńskiego, ale było w tym więcej przypadku niż celowości.
Rozczarowanie
Przed tygodniem zdobył ładną bramkę głową, teraz spartolił wyśmienitą okazję na wyprowadzenie GKS-u na prowadzenie. Na początku spotkania GieKSa miała dużą przewagę, stworzyła sobie kilka sytuacji. Najdogodniejszą zmarnował Rafał Kujawa, który po dokładnym dośrodkowaniu Bartosza Sobotki strzelił nad poprzeczką, stojąc pięć metrów od celu. Z takiej odległości trzeba tracić w bramkę. "Pudło" zemściło się kwadrans później...
Co ciekawego:
- Bramka na 2-0 padła po rzucie karnym, podyktowanym za zagranie ręką Pielorza. Obrońca był naciskany - i lekko popychany - przez Michała Szuberta i dwa razy dotknął piłkę niedozwoloną częścią ciała. W tej sytuacji również można było się zastanawiać, czy przypadkiem sędzia nie powinien odgwizdać faulu. Pewnym wykonawcą "jedenastki" był Marcus da Silva.
- Kontaktowego gola zdobył Kamil Cholerzyński, który musnął piłkę dośrodkowaną z rzutu wolnego, przez co ta przypadkowo trafiła w twarz Alana i wróciła do "Kufla", który skutecznie uderzył lewą nogą.
- Trener Artur Skowronek ostatnie pół godziny oglądał z wysokości trybun. Został tam odesłany po sytuacji, w której został podyktowany rzut karny. Szkoleniowiec nie będzie więc mógł prowadzić zespołu w meczu ze swoją byłą drużyną - Widzewem Łódź.
- Pierwszy kwadrans to dominacja katowiczan. Oprócz wyśmienitej okazji Kujawy, groźnie było też po dwójkowej akcji Goncerza z Pietrzakiem. Ten drugi znalazł się w polu karnym, jednak za bardzo zszedł do boku i jego strzał z ostrego kąta zablokował bramkarz.
- Tuż przed przerwą na strzał z dystansu zdecydował się Aleksander Januszkiewicz. Piłka poszła w "kozioł" przed bramkarzem, ale ten zdołał wybić ją na rzut rożny.
- Dobrą okazję w drugiej połowie zmarnował Paweł Wojowski. W sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.
- Fantastyczną paradą popisał się Antonin Buczek po strzale Szuberta. Piłka leciała w samo "okienko".
- Szubert zmarnował w 94. minucie idealną sytuację - praktycznie od połowy boiska biegł sam na sam z bramkarzem. Wbiegł jednak w Buczka...
- Do gry wrócił Przemysław Pitry, który w ostatnich tygodniach nie grał z powodu kontuzji. Urazy wyeliminowały Michała Nawrota, Krzysztofa Wołkowicza i Jarosława Wieczorka. Za kartki musiał pauzować Mateusz Kamiński.
- Na mecz nie mogli pojechać kibice GieKSy, którzy mają sześciomiesięczny zakaz za derby z GKS-em Tychy.
- Był to ostatni mecz rundy jesiennej. Po połowie sezonu, GKS ma na koncie 23 punkty. Strata do miejsca premiującego awansem jest spora - wynosi dziewięć "oczek".
Piłkarze GKS-u mieli spore pretensje do sędziego za uznanie bramki na 1-0. Po dośrodkowaniu w pole karne, Krzysztof Sobieraj walczył o dogodną sytuację z Rafałem Pietrzakiem, który już padając odbił piłkę głową przed "szesnastkę". Stojący tam Alan Fialho uderzył niezwykle precyzyjnie, po ziemi i tuż przy słupku. GieKSiarze protestowali, bo ich zdaniem Pietrzak był faulowany. Arbiter pokazał żółte kartki Łukaszowi Pielorzowi i Grzegorzowi Goncerzowi.
Bohater
Alan Fialho strzelił bramkę, która wyprowadziła gdynian na prowadzenie, w dodatku był bardzo skuteczny w obronie i często przerywał ataki katowiczan. Co prawda to on zanotował "asystę" przy golu Kamila Cholerzyńskiego, ale było w tym więcej przypadku niż celowości.
Rozczarowanie
Przed tygodniem zdobył ładną bramkę głową, teraz spartolił wyśmienitą okazję na wyprowadzenie GKS-u na prowadzenie. Na początku spotkania GieKSa miała dużą przewagę, stworzyła sobie kilka sytuacji. Najdogodniejszą zmarnował Rafał Kujawa, który po dokładnym dośrodkowaniu Bartosza Sobotki strzelił nad poprzeczką, stojąc pięć metrów od celu. Z takiej odległości trzeba tracić w bramkę. "Pudło" zemściło się kwadrans później...
Co ciekawego:
- Bramka na 2-0 padła po rzucie karnym, podyktowanym za zagranie ręką Pielorza. Obrońca był naciskany - i lekko popychany - przez Michała Szuberta i dwa razy dotknął piłkę niedozwoloną częścią ciała. W tej sytuacji również można było się zastanawiać, czy przypadkiem sędzia nie powinien odgwizdać faulu. Pewnym wykonawcą "jedenastki" był Marcus da Silva.
- Kontaktowego gola zdobył Kamil Cholerzyński, który musnął piłkę dośrodkowaną z rzutu wolnego, przez co ta przypadkowo trafiła w twarz Alana i wróciła do "Kufla", który skutecznie uderzył lewą nogą.
- Trener Artur Skowronek ostatnie pół godziny oglądał z wysokości trybun. Został tam odesłany po sytuacji, w której został podyktowany rzut karny. Szkoleniowiec nie będzie więc mógł prowadzić zespołu w meczu ze swoją byłą drużyną - Widzewem Łódź.
- Pierwszy kwadrans to dominacja katowiczan. Oprócz wyśmienitej okazji Kujawy, groźnie było też po dwójkowej akcji Goncerza z Pietrzakiem. Ten drugi znalazł się w polu karnym, jednak za bardzo zszedł do boku i jego strzał z ostrego kąta zablokował bramkarz.
- Tuż przed przerwą na strzał z dystansu zdecydował się Aleksander Januszkiewicz. Piłka poszła w "kozioł" przed bramkarzem, ale ten zdołał wybić ją na rzut rożny.
- Dobrą okazję w drugiej połowie zmarnował Paweł Wojowski. W sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.
- Fantastyczną paradą popisał się Antonin Buczek po strzale Szuberta. Piłka leciała w samo "okienko".
- Szubert zmarnował w 94. minucie idealną sytuację - praktycznie od połowy boiska biegł sam na sam z bramkarzem. Wbiegł jednak w Buczka...
- Do gry wrócił Przemysław Pitry, który w ostatnich tygodniach nie grał z powodu kontuzji. Urazy wyeliminowały Michała Nawrota, Krzysztofa Wołkowicza i Jarosława Wieczorka. Za kartki musiał pauzować Mateusz Kamiński.
- Na mecz nie mogli pojechać kibice GieKSy, którzy mają sześciomiesięczny zakaz za derby z GKS-em Tychy.
- Był to ostatni mecz rundy jesiennej. Po połowie sezonu, GKS ma na koncie 23 punkty. Strata do miejsca premiującego awansem jest spora - wynosi dziewięć "oczek".
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku