Arka - GKS Katowice 1-1. Odpowiedzieli w niecałe 60 sekund!

05.05.2012
GKS Katowice oddalił się od strefy spadkowej o jeden punkt. Remis śląskiemu zespołowi zapewnił Mateusz Zachara, który jednak powinien mieć w tym spotkaniu przynajmniej dwa gole na koncie...
Wydarzenie
Mateusz Zachara powinien wyprowadzić katowiczan na prowadzenie w pierwszej połowie. Gdy kończył się drugi kwadrans gry napastnik otrzymał idealne podanie od Patryka Stefańskiego. Wypożyczony z Górnika Zabrze zawodnik strzelił... nad bramką z pięciu metrów.

Bohater
Na szczęście Zachara zrehabilitował się minutę po golu Piotra Kuklisa. Lewą stroną szarżował, bardzo aktywny dzisiaj, Przemysław Pitry. Pomocnik zagrał po ziemi do wbiegającego w pole karne najlepszego strzelca GieKSy, który wślizgiem wbił piłkę do bramki. To siódmy gol "Zachiego" w obecnych rozgrywkach.

Rozczarowanie
Obrona GKS-u nie popełniała dzisiaj zbyt wielu błędów. Niestety seria pomyłek zdarzyła się na 10 minut przed końcem spotkania. Nikt nie przyblokował Tomasza Jarzębowskiego, który z dystansu uderzył na tyle mocno, że Jacek Gorczyca nie zdołał złapać piłki, tylko "wypluł" ją przed siebie. Futbolówkę próbował wybić Tomasz Rzepka, jednak zrobił to na tyle niefortunnie, że ta trafiła ponownie pod nogi Jarzębowskiego. Drugie uderzenie tego gracza zostało zablokowane, ale piłka trafiła do Kuklisa, który przelobował bramkarza GieKSy. Sporo przypadku, brak chłodnej głowy w polu karnym

Co ciekawego:
- Witolda Sabelę (pauzującego za czerwoną kartkę) zastąpił w bramce Jacek Gorczyca. Doświadczony golkiper popisał się kilkoma interwencjami, które uratowały gości przed utratą gola. Najefektowniejsza była interwencja z początku meczu, kiedy to w świetnym stylu obronił uderzenie Janusza Surdykowskiego.

- Tuż po przerwie rozgrywający dobre zawody Jakub Kowalski lobem zagrał do Bartosza Flisa, który uciekł obrońcom. Wypożyczony z Ruchu Chorzów gracz zauważył, że z bramki wychodzi Gorczyca i zdecydował się przerzucić piłkę nad bramkarzem. Pomylił się minimalnie...

- W drugiej połowie Tomasz Hołota mógł podziękować Gorczycy, że ten uratował go od zaliczenia "swojaka". Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego pomocnik GieKSy skierował piłkę w kierunku własnej bramki. Bramkarz był jednak czujny.

- Hołota mógł zdobyć jedną z najładniejszych bramek całego sezonu. Przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i gdy był już w polu karnym nie zdołał ograć ostatniego obrońcy, który zablokował uderzenie pomocnika katowiczan.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również