Alkohol, komornik, wizyta policji, zatrzymanie i zarzuty prokuratury...

29.12.2010
12 miesięcy ledwie, a wątków wystarczyłoby na dwa filmy kryminalne. Mowa o różnych pozaboiskowych historiach, w których główne role odegrali piłkarze i działacze śląskich klubów.
Instaluj legalnie...
O tym, że warto instalować oryginalne oprogramowanie, przekonali się w Chorzowie. Siedzibę Ruchu odwiedzili funkcjonariusze, którzy sprawdzają legalność aplikacji komputerowych, i bynajmniej nie wyjechali z pustymi rękoma, tylko całkiem pokaźną ilością sprzętu. Efekt? Pracownicy Ruchu otrzymali w większości... nowe komputery.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
Rafał Kwapisz miał ponoć wszelkie predyspozycje, aby nieźle bronić na poziomie ekstraklasy. Natura dała mu wystarczającą liczbę centymetrów, skakać potrafił, chwytać się nauczył... I tylko problemy innej natury sprawiły, że został dyscyplinarnie wyrzucony z Piasta. Zjawiał się na treningu w dziwnym stanie, a w końcu na zajęcia nie dotarł. Do jego mieszkania został wysłany przedstawiciel klubu i - jak twierdzili działacze - musiał uważać, by nie potknąć się o butelki po alkoholu.

Puk, puk, tu komornik...
- Zamknę ten klub! - miał grozić komornik, który na początku października pofatygował się do Wodzisławia Śląskiego. Sprawa dotyczyła niezapłaconych faktur za montowanie na stadionie elektronicznych band. Kwota? 14.400 złotych. Inni komornicy pukają już, chcąc odzyskać znacznie większe pieniądze, których domagają się piłkarze i trenerzy.

Skrócili mu nazwisko...
Pod koniec września doszło do zatrzymania Damiana Bartyli. Prezes Polonii Bytom został przewieziony do Wrocławia, gdzie został przesłuchany. Prokuratura postawiła mu zarzut w sprawie udziału w korupcji w polskiej piłce. Bartyla do winy się nie przyznał. - Zaszła pomyłka. Wierzę, że w trakcie postępowania okaże się, że jestem niewinny - zapewniał. Postępowanie sądowe jeszcze się nie zaczęło, więc póki co Bartyla może skupić się na innych sprawach.

Melanż  na drodze...
Martin Matusz nie tak dawno przekonywał, że może wrócić do MSK Żylina. Słowacki klub regularnie gra w europejskich pucharach. Niezły byłby to zatem awans z I-ligowego Ruchu Radzionków. Kto wie, być może oferta nadeszła i dlatego Matusz zaczął świętować. Do białego rana. Problem w tym, że potem wsiadł za kółko. Jak kończą się takie historie? Dmuchaniem w balonik i szeregiem konsekwencji. Pierwszą było rozwiązanie kontraktu z "Cidrami".
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również