Alan Czerwiński wie, że zawalił. "Jestem na siebie bardzo zły"

24.03.2014
Michał Mak na długo zapadnie w pamięci Alanowi Czerwińskiemu. Obrońca GKS-u Katowice dał się dwukrotnie ograć zawodnikowi GKS-u Bełchatów, przez co goście strzelili dwie bramki.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Alan Czerwiński od pierwszego gwizdka sędziego nie miał łatwego życia - musiał walczyć na skrzydle z "Maczkami". - Od początku byłem nastawiony defensywnie, bo wiedziałem, że bracia Makowie są bardzo szybcy i prowadzą grę ofensywną Bełchatowa - przyznaje obrońca.

Na nic się ta wiedza nie przydała bowiem Michał zanotował dwie asysty. - Dałem się dwa razy wkręcić, nie zdążyłem już go dogonić i poszły wrzutki... - rozpamiętuje Czerwiński. - Całe szczęście, że udało się odrobić. Na drugą połowę wychodziliśmy po zwycięstwo. Jestem na siebie bardzo zły... - dodaje.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również