"A jakie oni mają przywiązanie do barw GKS-u? Chcą tylko zarobić"
10.11.2010
- Nie wszystko w GKS-ie jest tak jak być powinno - uważa Marek Koniarek i wskazuje na dwie sprawy. Pierwsza: - Znam pana Ireneusza Króla. To uczciwy facet. O futbolu wie naprawdę dużo i może dla GieKSy zrobić wiele dobrego - mówi legenda katowiczan. W czym zatem problem? - W tym, że on nie jest w stanie doglądać wszystkiego sam i musi mieć dobrych doradców. Tymczasem na razie najwięcej jest wokół niego takich podpowiadaczy, których rady wcale dobre nie są - przekonuje Koniarek. - A pamiętam, jak było za czasów Mariana Dziurowicza... On wiedział o drużynie dosłownie wszystko - gdzie piłkarze bywali, a nawet to, co kto zjadł na śniadanie. Czasem człowiek naprawdę był w szoku - uśmiecha się.
I sprawa numer 2: polityka transferowa GKS-u. - Ściąga się piłkarzy z nazwiskami. Tylko czy oni czują jakąś więź z tym klubem, z jego historią? Nie. Chodzi im tylko o to, żeby zarobić. Tylko że tu trzeba ludzi z charakterem, którzy będą się dla GieKSy poświęcać. Innymi słowy, trzeba wychowanków! GKS nigdy nie był zespołem wielkim technicznie, ale każdy czuł przed nim respekt. Było wiadomo, że ci z Katowic to zawsze będę gryźć trawę. A teraz na Bukową rywale przyjeżdżają jak po swoje...
I sprawa numer 2: polityka transferowa GKS-u. - Ściąga się piłkarzy z nazwiskami. Tylko czy oni czują jakąś więź z tym klubem, z jego historią? Nie. Chodzi im tylko o to, żeby zarobić. Tylko że tu trzeba ludzi z charakterem, którzy będą się dla GieKSy poświęcać. Innymi słowy, trzeba wychowanków! GKS nigdy nie był zespołem wielkim technicznie, ale każdy czuł przed nim respekt. Było wiadomo, że ci z Katowic to zawsze będę gryźć trawę. A teraz na Bukową rywale przyjeżdżają jak po swoje...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku