"Żyjemy w wolnym kraju. Tu każdy ma prawo... pukać się w czoło"

11.10.2009
- W rolę "strażaka" wcielałem się już wiele razy. Ale nigdy z tak dobrym skutkiem - mówi Dariusz Rucki, obrońca BKS-u Stal Bielsko-Biała i zarazem bohater wczorajszego meczu z Rozwojem Katowice.
Co robi trener, którego zespół przegrywa, a na dodatek musi radzić sobie w osłabieniu? Wprowadza na boisko stopera i desygnuje go do ataku! W ten - wydawało się - samobójczy sposób Marek Mandla zdołał wywalczyć cenny punkt w starciu z Rozwojem Katowice. Choć - jak się okazuje - ten manewr oznaką desperacji opiekuna BKS-u Stal Bielsko-Biała wcale nie był.

- To wolny kraj, więc patrząc na moją decyzję, każdy miał prawo pukać się w czoło - uśmiecha się Mandla. Ale tak naprawdę Dariuszowi Ruckiemu rola napastnika zupełnie obca nie jest. - Już niejednokrotnie bywałem takim "strażakiem". Inna sprawa, że po raz pierwszy udało mi się z tej roli w pełni wywiązać, zdobywając bramkę - zaznacza obrońca bielszczan, który - mimo miana bohatera wczorajszego spotkania - obrońcą na pewno pozostanie.

Z drugiej strony, Mandla podkreśla, że nie spogląda na swoich zawodników pod kątem ich nominalnych pozycji. - Ja mogę nawet wystawić jedenastkę, w której nie będzie ani jednego klasycznego atakującego. Jeśli tylko znajdzie się ktoś, kto tę robotę z przodu wykona... - dodaje.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również