Zwyciężyli dla śp. Grzegorza Dolniaka. Był członkiem ich klubu
21.04.2010
Będzinianie wygrali wczoraj na wyjeździe z Zielonymi Żarki 7-2. - W euforię nie wpadamy, ale czujemy radość - nie ukrywa prezes klubu, który odetchnął z ulgą. Sarmacja jeszcze przed początkiem rundy wiosennej zapowiadała, że włączy się do walki o awans do III ligi. Tymczasem już w pierwszym meczu przegrała z... ostatnią drużyną IV ligi, ŁTS-em Łabędy.
- To piękno sportu, ale dla nas okazało się brutalne. Szanujemy każdego przeciwnika, nie przypisaliśmy sobie trzech punktów, ale zabrakło szczęścia. Wszyscy przeżywaliśmy tę porażkę, bo podcięła nam skrzydła już na samym początku. I wciąż szukamy przyczyn tego kryzysu. Chyba coś "siadło" w psychice całego sztabu szkoleniowego - przypuszcza Tokarski, który później przełknąć musiał jeszcze remis ze Slavią. A i wczoraj w Żarkach nie było kolorowo.
- Wygrywaliśmy już 2-0, tymczasem gospodarze wyrównali i do przerwy był remis - kręci głową. Dopiero w drugiej połowie będzinianie się ocknęli i zagrali koncertowo. - To dla tragicznie zmarłego posła Grzegorza Dolniaka. Rozmawialiśmy z zawodnikami o tej katastrofie, zresztą... specjalnie niczego nie trzeba było mówić. Widać, że chłopcy włożyli całe serce w grę, chcieli wygrać i zadedykować w imieniu klubu to zwycięstwo naszemu honorowemu członkowi zarządu. Śmierć posła Dolniaka to dla nas wielka strata. Bardzo wiele mu zawdzięczamy. Był zainteresowany naszym klubem, wspomagał cały sport w Będzinie, uwielbiał siatkówkę - wspomina Tokarski.
O co powalczy teraz Sarmacja? - Mówiliśmy głośno o awansie, nie rzucając słów na wiatr. Taki był cel i nasza nadzieja. Już początek wiosny pokrzyżował nam jednak te plany. Widziałem, jak bardzo trener przeżywał to niepowodzenie. Szkoda mi go było, bo to ambitny człowiek. Ale po chłopakach widać, że się nie poddają. Chcemy teraz po prostu... dawać kibicom radość - kończy sternik IV-ligowca.
- To piękno sportu, ale dla nas okazało się brutalne. Szanujemy każdego przeciwnika, nie przypisaliśmy sobie trzech punktów, ale zabrakło szczęścia. Wszyscy przeżywaliśmy tę porażkę, bo podcięła nam skrzydła już na samym początku. I wciąż szukamy przyczyn tego kryzysu. Chyba coś "siadło" w psychice całego sztabu szkoleniowego - przypuszcza Tokarski, który później przełknąć musiał jeszcze remis ze Slavią. A i wczoraj w Żarkach nie było kolorowo.
- Wygrywaliśmy już 2-0, tymczasem gospodarze wyrównali i do przerwy był remis - kręci głową. Dopiero w drugiej połowie będzinianie się ocknęli i zagrali koncertowo. - To dla tragicznie zmarłego posła Grzegorza Dolniaka. Rozmawialiśmy z zawodnikami o tej katastrofie, zresztą... specjalnie niczego nie trzeba było mówić. Widać, że chłopcy włożyli całe serce w grę, chcieli wygrać i zadedykować w imieniu klubu to zwycięstwo naszemu honorowemu członkowi zarządu. Śmierć posła Dolniaka to dla nas wielka strata. Bardzo wiele mu zawdzięczamy. Był zainteresowany naszym klubem, wspomagał cały sport w Będzinie, uwielbiał siatkówkę - wspomina Tokarski.
O co powalczy teraz Sarmacja? - Mówiliśmy głośno o awansie, nie rzucając słów na wiatr. Taki był cel i nasza nadzieja. Już początek wiosny pokrzyżował nam jednak te plany. Widziałem, jak bardzo trener przeżywał to niepowodzenie. Szkoda mi go było, bo to ambitny człowiek. Ale po chłopakach widać, że się nie poddają. Chcemy teraz po prostu... dawać kibicom radość - kończy sternik IV-ligowca.
Polecane