Zrezygnował z prowadzenia Victorii, bo... sam chce jeszcze pograć
28.04.2010
Łączenie przez niego funkcji trenera i zawodnika wychodziło Victorii na dobre. Po rundzie jesiennej zajmowała pierwsze miejsce w I grupie IV ligi. Obniżka formy nastąpiła wiosną. Jaworznianie wygrali tylko jedno spotkanie, dwa zremisowali, a w ostatniej kolejce przegrali z zespołem środka tabeli, Wyzwoleniem Chorzów, aż 1-4! W efekcie tego wszystkiego spadli na drugie miejsce, a szkoleniowiec podał się do dymisji...
- Przekonałem się, że nie istnieje coś takiego jak funkcja grającego trenera - kiwa głową Gabiga, który należy do najlepszych zawodników Victorii. Zdobył w tym sezonie 13 bramek, najwięcej ze wszystkich graczy w zespole. - Mamy problem ze skutecznością, często zawodnicy mnie prosili, żebym grał - opowiada 30-letni trener.
Ale gdy już zakładał korki, pojawiał się inny problem. - Nie miałem przeglądu gry. Biegając po boisku trudno jest oceniać drużynę. Potrzebna jest osoba, która będzie siedzieć wyłącznie na ławce, mając tym samym lepszy punkt widzenia. W tej chwili nie potrafię powiedzieć, dlaczego graliśmy ostatnio słabo - tłumaczy.
Z Victorią Gabiga się jednak nie żegna. - Jestem w stanie jeszcze pograć 2-3 lata. Dlatego też liczę, że klub zatrudni dobrego fachowca, od którego się jeszcze czegoś nauczę. A gdy skończę karierę zawodniczą, na pewno wrócę do trenerki. Wciągnęło mnie to - uśmiecha się w tej chwili już tylko zawodnik wicelidera IV ligi.
- Przekonałem się, że nie istnieje coś takiego jak funkcja grającego trenera - kiwa głową Gabiga, który należy do najlepszych zawodników Victorii. Zdobył w tym sezonie 13 bramek, najwięcej ze wszystkich graczy w zespole. - Mamy problem ze skutecznością, często zawodnicy mnie prosili, żebym grał - opowiada 30-letni trener.
Ale gdy już zakładał korki, pojawiał się inny problem. - Nie miałem przeglądu gry. Biegając po boisku trudno jest oceniać drużynę. Potrzebna jest osoba, która będzie siedzieć wyłącznie na ławce, mając tym samym lepszy punkt widzenia. W tej chwili nie potrafię powiedzieć, dlaczego graliśmy ostatnio słabo - tłumaczy.
Z Victorią Gabiga się jednak nie żegna. - Jestem w stanie jeszcze pograć 2-3 lata. Dlatego też liczę, że klub zatrudni dobrego fachowca, od którego się jeszcze czegoś nauczę. A gdy skończę karierę zawodniczą, na pewno wrócę do trenerki. Wciągnęło mnie to - uśmiecha się w tej chwili już tylko zawodnik wicelidera IV ligi.
Polecane