Został mocno poturbowany przez własnego bramkarza

17.03.2010
Wojciech Myszor z GTS-u Bojszowy nie dokończył meczu kontrolnego z GKS-em Tychy. Z boiska nie był w stanie samodzielnie zejść po tym, jak starł się z własnym bramkarzem.
- W podbramkowym zamieszaniu chciałem przyjąć piłkę na pierś. Gdyby Krzysiek Oleksy krzyknął, że wychodzi z bramki, usunąłbym się, ale on wpakował się we mnie. Kolano uciekło do środka i wróciło na swoje miejsce - opisuje Myszor, który w ekstraklasie rozegrał 146 meczów.

Pierwsza diagnoza brzmi - naciągnięte więzadło przyśrodkowe. Piłkarz liczy, że wróci do gry już za trzy tygodnie. Dużo będzie zależało od zdania doktora Krzysztofa Ficka.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również