Znowu bez wygranej. Czarna seria trwa już czwarty miesiąc!

02.12.2018

Po raz ósmy z rzędu "GieKSa" nie wykorzystuje atutu swojego boiska, tym razem dzieląc się punktami z Sandecją Nowy Sącz. W pierwszej połowie gospodarze mieli wszystko, by ustawić sobie to spotkanie. W drugiej już tylko zamęczali widownię zgormadzoną w mroźny wieczór przy Bukowej. Piłkarze GKS-u Katowice na koniec ligowego roku na dobre grzęzną w strefie spadkowej Fortuna I Ligi.

Łukasz Laskowski/PressFocus

Gospodarze w pierwszej części byli drużyną lepszą, mieli pomysł na to spotkanie i nawet jeśli momentami razili brakiem precyzji przy rozegraniu piłki, to oni tworzyli sobie okazje na objęcie prowadzenia. Pierwszą z nich była główka Wojciecha Lisowskiego, po której futolówka trafia prosto w Marka Kozioła. Wynik katowiczanie powinni otworzyć w 25. minucie. Świetną akcję zrobił Tymoteusz Puchacz, którego uderzenie obronił Marek Kozioł. Piłka trafiła pod nogi Adriana Łyszczarza, ale i tym razem glokiper Sandecji wzniósł się na wyżyny umiejętności. Po chwili równie groźnie - zarazem jedyny raz przed przerwą - odpowiedzieli przyjezdni. W polu karnym znalazł się Bartomiej Dudzic, który wycofał pikę do Damiana Chmiela, ale futbolówka po silnym strzale tego drugiego trafiła tylko w boczną siatkę nowosądeckiej bramki.

W 30. minucie gospodarze w kontrowersyjnych okolicznościach wywalczyli rzut karny. Mateusz Mączyński zwiódł obrońcę Sandecji, a ten leżąc poza "szesnastką" wystawił rękę w pole karne zatrzymując futbolówkę. W pierwszej chwili Łukasz Bednarek podytkował rzut wolny, ale po chwili zmienił decyzję, wskazując na "jedenastkę". Piłkę ustawił sobie Adrian Błąd, ale wyczuł go Marek Kozioł, parując futbolówkę na poprzeczkę.

Druga połowa długo nie niosła za sobą większych emocji. Dopiero w 64. minucie zapachniało golem dla przyjezdnych. Efektownym rajdem popisał się Bartłomiej Dudzic, który minął dwóch obronców GKS-u, wpadł w pole karne, ale zamiast decydować się na strzał wystawił piłkę Mateuszowi Klichowiczowi, który został zablokowany. 5 minut później pojedynek z prawej strony boiska wygrał Damian Chmiel, posłał centrę w kierunku Klichowicza, ale ten uderzył głową słabo, a w dodatku prosto w defensora GKS-u.

"GieKSa" z przodu irytowała bezproduktywnością. Nawet, gdy sporadycznie kotłowało się pod bramką Kozioła, bałagan kończył się uderzeniami blokowanymi przez defensorów Sandecji, ewentualnie takimi, po których piłka leciała daleko od nowosądeckiej bramki. Im bliżej było końca tego spotkania, tym bardziej rosło przeświadczenie, że nawet gdyby jedni i drudzy grali do jutra, bezbramkowy wynik nie uległby zmianie.

Podopieczni trenera Dariusza Dudka kończą ligowy rok na przedostatnim miejscu w tabeli, z czteropunktową stratą do "bezpiecznych" Wigier Suwałki, które wiosną będą pierwszym rywalem ekipy z Bukowej w grze o utrzymanie na zapleczu Ekstraklasy.

GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 0:0

GKS Katowice: Baran - Tabiś, Lisowski, Remisz, Wawrzyniak, Mączyński - Błąd (67' Anon), Piesio, Łyszczarz, Puchacz - Śpiączka (66' Woźniak). Trener: Dariusz Dudek.

Sandecja: Kozioł - Basta, Szufryn, Piter-Bućko - Dudzic, Chmiel, Małkowski, Kasprzak, Kałahur - Klichowicz (75' Gabrych), Flaszka. Trener: Tomasz Kafarski.

Sędzia: Łukasz Bednarek (Koszalin)
Żółte kartki: Śpiączka, Mączyński (GKS), Kasprzak, Gabrych, Kalahur (Sandecja)

autor: ŁM

Przeczytaj również