Zmiażdżyli rywali 11-0, a teraz zagrają w derbach z Górnikiem
26.08.2009
- Myślimy tylko o awansie - przyznaje Andrzej Sojka. Pewności prezesa trudno się dziwić, bo Szczakowianka to chyba najlepiej zorganizowany klub w lidze okręgowej. Widać to choćby po stronie internetowej, która spokojnie poradziłaby sobie w ekstraklasie. I choć za najlepszą wizytówkę w internecie nikt punktów nie przydziela, to o poziom sportowy kibice "Szczaksy" też martwić się nie muszą.
Wysoka wygrana ze Źródłem robi wrażenie. Ale to i tak nic przy wyniku, jaki jaworznianie osiągnęli dwa sezony temu. W meczu z Tęczą Błędów do siatki przeciwnika trafiali... 34 razy! - Proszę sobie wyobrazić, że pobiliśmy własny rekord Polski. Szczakowianka w latach 50-tych wygrała 33-0 z Budowlanymi Trzebinia. To było zapisane w księdze rekordów - tłumaczy prezes "Drwali".
Połowę bramek w meczu z Tęczą zdobył Radomir Jarzynka. Wówczas gwiazda drużyny, bo w całym sezonie zaliczył 65 trafień. I co się stało później? - Po awansie do ligi okręgowej pogubił się. Zresztą pożegnaliśmy się z 10 zawodnikami. Niektórym się chyba w głowach poprzewracało - wyjaśnia Sojka. W pierwszym sezonie w V lidze Szczakowianka zajęła II miejsce, ustępując awansu Czarnym Sosnowiec. Teraz wszystko wskazuje na to, że nie będzie miała sobie równych.
Po dwóch kolejkach "biało-czerwoni" mają na swoim koncie komplet punktów. Najciekawsze spotkanie czeka ich dziś. - Gramy z Górnikiem Jaworzno. Oni również odnieśli dwa zwycięstwa. Marzy mi się wygrana. Wiadomo. To są derby, które pokażą, kto rządzi w Jaworznie - kontynuuje "sternik" klubu.
Największą gwiazdą "Szczaksy" jest... jej szkoleniowiec. Andrzej Sermak jako grający trener wprowadził ją siedem lat temu do ekstraklasy. Po tym, jak klub z Jaworzna w 2007 roku rozpoczął nowe życie (startując w A-klasie), Sermak za szkolenie wziął się już zupełnie samodzielnie. - Korki już odłożył na półkę, choć jeszcze dwa lata temu lubił pobiegać po boisku - uśmiech się szef Szczakowianki. Ale nazwisko Sermak w protokołach meczowych pojawia się nadal. I to często, bo na listę strzelców regularnie wpisuje się syn pana Andrzeja, Paweł.
Wysoka wygrana ze Źródłem robi wrażenie. Ale to i tak nic przy wyniku, jaki jaworznianie osiągnęli dwa sezony temu. W meczu z Tęczą Błędów do siatki przeciwnika trafiali... 34 razy! - Proszę sobie wyobrazić, że pobiliśmy własny rekord Polski. Szczakowianka w latach 50-tych wygrała 33-0 z Budowlanymi Trzebinia. To było zapisane w księdze rekordów - tłumaczy prezes "Drwali".
Połowę bramek w meczu z Tęczą zdobył Radomir Jarzynka. Wówczas gwiazda drużyny, bo w całym sezonie zaliczył 65 trafień. I co się stało później? - Po awansie do ligi okręgowej pogubił się. Zresztą pożegnaliśmy się z 10 zawodnikami. Niektórym się chyba w głowach poprzewracało - wyjaśnia Sojka. W pierwszym sezonie w V lidze Szczakowianka zajęła II miejsce, ustępując awansu Czarnym Sosnowiec. Teraz wszystko wskazuje na to, że nie będzie miała sobie równych.
Po dwóch kolejkach "biało-czerwoni" mają na swoim koncie komplet punktów. Najciekawsze spotkanie czeka ich dziś. - Gramy z Górnikiem Jaworzno. Oni również odnieśli dwa zwycięstwa. Marzy mi się wygrana. Wiadomo. To są derby, które pokażą, kto rządzi w Jaworznie - kontynuuje "sternik" klubu.
Największą gwiazdą "Szczaksy" jest... jej szkoleniowiec. Andrzej Sermak jako grający trener wprowadził ją siedem lat temu do ekstraklasy. Po tym, jak klub z Jaworzna w 2007 roku rozpoczął nowe życie (startując w A-klasie), Sermak za szkolenie wziął się już zupełnie samodzielnie. - Korki już odłożył na półkę, choć jeszcze dwa lata temu lubił pobiegać po boisku - uśmiech się szef Szczakowianki. Ale nazwisko Sermak w protokołach meczowych pojawia się nadal. I to często, bo na listę strzelców regularnie wpisuje się syn pana Andrzeja, Paweł.
Polecane
Przeczytaj również
01.05.2017
01.05.2017
Młodzież ponownie zawstydziła seniorów
19.03.2017
19.03.2017
Lidera nikt im już nie zabierze!
13.03.2017
13.03.2017
GKS Katowice polubił tie-breaki