Zły dzień w Chorzowie. Fajerwerki nie wystrzeliły

13.05.2009
- Zły dzień, zła decyzja - skomentował krótko, wicemarszałek województwa śląskiego, doniesienia z Bukaresztu o nieprzyznaniu Stadionowi Śląskiemu roli gospodarza Euro 2012.
- Chciałem zapewnić, że zrobiliśmy wszystko, aby nasza kandydatura wypadła jak najlepiej - przekonywał Mariusz Kleszczewski, tuż po ogłoszeniu, że Chorzów nie znalazł się w kręgu miast, do których zawitają piłkarze podczas Mistrzostw Europy. - Decyzją władz UEFA zostaliśmy pominięci. Nie mamy na to wpływu, dlatego musimy przyjąć wiadomość z pokorą. Uważam jednak, że centrala popełniła błąd już na samym początku, kiedy to Stadion Śląski został zepchnięty na listę rezerwową. Ten region w pełni zasługiwał na taką imprezę, co już niejednokrotnie zdołaliśmy pokazać - dodał.

Przygotowane fajerwerki nie wystrzeliły, ale Marek Szczerbowski, dyrektor stadionu, tłumaczył, że życie w tym miejscu "nie umrze". - To tu działy się dotychczas najważniejsze imprezy w kraju. Mimo niekorzystnej dla nas decyzji, modernizacja będzie przebiegać zgodnie z planem i po zakończeniu remontu ujrzymy wielofunkcyjny, nowoczesny obiekt.

- Konkurencja była silna. Przegraliśmy z miastami, za którymi stały rzesze ludzi. Musimy uszanować decyzję i walczyć dalej, bo jeszcze nie wszystko stracone - powiedział Marek Kopel, prezydent Chorzowa.

A że jest jeszcze szansa chociaż na część imprezy towarzyszących Euro 2012 na Śląsku zauważył również, Marcin Stolarz, dyrektor biura ds. przygotowania mistrzostw w naszym regionie. - Euro to nie tylko mecze. Nie można zapomnieć przecież o ośrodkach sportowych, które przyjmą piłkarzy. Kibice również gdzieś muszą się podziać. Dlatego chcemy iść teraz w tym kierunku, aby przyciągnąć jak najwięcej ludzi do Katowic i okolic - tłumaczył. - Skoro weszliśmy na dobry tor, gdzie pociąg ruszył i pędzi w kierunku rozwoju całego regionu, to musimy wykorzystać nadarzającą się okazję - wtórował mu wicemarszałek.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również