"Zdzieszowice nie były jak Radzionków, ale to nie ma znaczenia"
13.06.2010
Zaskoczenia nie ma, bo i być nie mogło. Ruch był w mijającym sezonie III ligi zdecydowanie najmocniejszy i awans powinien był wywalczyć nawet dużo wcześniej. Przeszkodziła w tym zadyszka, jakiej doznał tuż przed finiszem. Tyle że peleton nie dość, że nie odrabiał strat, to jeszcze tracił dystans. Dziś oddaje zdzieszowiczanom, co ich.
- Nie ma co polemizować z faktami. Jasne, powie ktoś, że Zdzieszowice nie były tak dobre jak rok temu Ruch Radzionków. Ale to bez znaczenia. Tracili mało goli, strzelali tyle, ile trzeba, i zasłużenie awansowali - mówi Karol Michalski, trener Pniówka Pawłowice. - Po prostu grali najrówniej - dopowiada Damian Galeja, szkoleniowiec Rozwoju Katowice.
- To tylko tabela wskazywała w pewnym momencie, że jesteśmy blisko lidera. Tak naprawdę brakowało nam do niego sporo - wskazuje Marek Mandla, opiekun BKS-u Stal Bielsko-Biała.
- Nie ma co polemizować z faktami. Jasne, powie ktoś, że Zdzieszowice nie były tak dobre jak rok temu Ruch Radzionków. Ale to bez znaczenia. Tracili mało goli, strzelali tyle, ile trzeba, i zasłużenie awansowali - mówi Karol Michalski, trener Pniówka Pawłowice. - Po prostu grali najrówniej - dopowiada Damian Galeja, szkoleniowiec Rozwoju Katowice.
- To tylko tabela wskazywała w pewnym momencie, że jesteśmy blisko lidera. Tak naprawdę brakowało nam do niego sporo - wskazuje Marek Mandla, opiekun BKS-u Stal Bielsko-Biała.
Polecane