Zdzieszowice - GKS Katowice 1-0. Pogłębia się kryzys przy Bukowej!
25.08.2010
Grzegorz Goncerz zaczął ten mecz od uderzenia w słupek. Może gdyby piłka wpadła w siatkę, GKS odzyskałby wreszcie dobry rytm? Po niezłym początku spotkania w wykonaniu gości, inicjatywę przejął II-ligowiec. Co kilka minut jego zawodnicy starali się sprawdzić umiejętności Wiśniewskiego, który zastąpił między słupkami doświadczonego Gorczycę. Obowiązki kapitana przejął Adriana Napierała.
"Na boisku nie dzieje się absolutnie nic godnego uwagi. Kibiców zebranych na stadionie bardziej niż mecz powinny nęcić kiełbaski z rożna" - barwnie pisała oficjalna strona GKS-u po dwóch kwadransach gry. Po chwili Ruch zadał temu kłam. Juszczak wykorzystał dośrodkowanie Rogowskiego i wyprowadził ekipę ze Zdzieszowic na prowadzenie.
GKS zaczął strzelać na bramkę Ruchu po przerwie. Na ogół jednak bardzo niecelnie. Więcej roboty miał Wiśniewski, który obronił strzał Buchały i miał szczęście, że Kiliński minimalnie się pomylił. Efekt? Już w 55. minucie Dariusz Fornalak wyczerpał limit zmian, próbując zmienić grę swojego zespołu.
Dobrze w zespole ze Zdzieszowic prezentowali się Buchała, Giesa czy Kasprzyk, zawodnicy związani przez większość czasu z klubami z Górnego Śląska. Najwięcej roboty w zespole GKS-u robił Piotr Plewnia. Lecz gdy nawet dograł na nos do Krzysztofa Kaliciaka, to ten okazję zmarnował.
Jeszcze groźniej było pod druga bramką. Damrat wyszedł na sytuację sam na sam z Wiśniewskim, minął młodego bramkarza GKS-u i skierował piłkę do bramki. W ostatniej chwili wybił ją Jacek Kowalczyk. "Puchar Polski więc nie dla nas. Gra GieKSy sięgnęła dna. Znów sprawiliśmy święto w niewielkiej miejscowości" - podsumowała witryna klubu z Bukowej.
"Na boisku nie dzieje się absolutnie nic godnego uwagi. Kibiców zebranych na stadionie bardziej niż mecz powinny nęcić kiełbaski z rożna" - barwnie pisała oficjalna strona GKS-u po dwóch kwadransach gry. Po chwili Ruch zadał temu kłam. Juszczak wykorzystał dośrodkowanie Rogowskiego i wyprowadził ekipę ze Zdzieszowic na prowadzenie.
GKS zaczął strzelać na bramkę Ruchu po przerwie. Na ogół jednak bardzo niecelnie. Więcej roboty miał Wiśniewski, który obronił strzał Buchały i miał szczęście, że Kiliński minimalnie się pomylił. Efekt? Już w 55. minucie Dariusz Fornalak wyczerpał limit zmian, próbując zmienić grę swojego zespołu.
Dobrze w zespole ze Zdzieszowic prezentowali się Buchała, Giesa czy Kasprzyk, zawodnicy związani przez większość czasu z klubami z Górnego Śląska. Najwięcej roboty w zespole GKS-u robił Piotr Plewnia. Lecz gdy nawet dograł na nos do Krzysztofa Kaliciaka, to ten okazję zmarnował.
Jeszcze groźniej było pod druga bramką. Damrat wyszedł na sytuację sam na sam z Wiśniewskim, minął młodego bramkarza GKS-u i skierował piłkę do bramki. W ostatniej chwili wybił ją Jacek Kowalczyk. "Puchar Polski więc nie dla nas. Gra GieKSy sięgnęła dna. Znów sprawiliśmy święto w niewielkiej miejscowości" - podsumowała witryna klubu z Bukowej.
Polecane
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku