Żbikowski: Jestem zaskoczony, że... zatrzymano go tak późno
09.06.2011
L. został zatrzymany przez funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego w poniedziałek, ale już opuścił areszt. Został wypuszczony na wolność za poręczeniem majątkowym, którego wysokości nie podano. Zastosowano też wobec niego dozór policyjny. - Zatrzymanie było związane z pełnieniem przez niego funkcji prezesa MKS GKS Jastrzębie. Ze względu na dobro śledztwa nie możemy udzielić dokładniejszych informacji - mówi prokurator Radosław Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Były kapitan jastrzębskiej drużyny, jeszcze z czasów gry w dawnej II lidze, jest zaskoczony tylko tym, że do zatrzymania doszło dopiero teraz. - Wiem, że zatrzymana została też jeszcze jedna osoba. Ona jednak nigdy niczego nie podpisywała, więc oficjalnie ma czyste ręce. Gdy grałem w GKS-ie, do klubu trafiały pieniądze, po czym gdzieś się rozpływały. Ja sam nie wierzę już, że otrzymam to, co Jastrzębie jest mi winne. Podobnie sprawy mają się z innymi byłymi zawodnikami klubu - mówi Żbikowski.
Innego zdania jest Piotr Rzepka, dawniej trener jastrzębian. - Choć w polskiej piłce trudno być czymkolwiek zaskoczonym, to zatrzymania pana L. nigdy bym się nie spodziewał. To człowiek, który zawsze był zatroskany sprawami Jastrzębia. Wiadomo, że z finansami większości klubów nie jest dobrze. W GKS-ie też nie było. Ta kołderka była za krótka - mówi były szkoleniowiec.
Jednocześnie Rzepka z pełnym przekonaniem wyklucza obecność wątku korupcyjnego za jego czasów w klubie. - O te moje dwa lata w Jastrzębiu zupełnie się nie obawiam. W piłce jestem już od tylu lat, że gdyby doszło do czegoś takiego, to na pewno bym to wyczuł. W GKS-ie choć pieniędzy nie było, drużyna sobie radziła - przypomina Rzepka.
- Dziś jednak jestem przez młodych kibiców wytykany palcami. To prezes Jerzy Woźniak nastawił ich w ten sposób. Nikt nie pamięta, że grając za darmo walczyliśmy o ten klub do końca... - kończy Robert Żbikowski.
Były kapitan jastrzębskiej drużyny, jeszcze z czasów gry w dawnej II lidze, jest zaskoczony tylko tym, że do zatrzymania doszło dopiero teraz. - Wiem, że zatrzymana została też jeszcze jedna osoba. Ona jednak nigdy niczego nie podpisywała, więc oficjalnie ma czyste ręce. Gdy grałem w GKS-ie, do klubu trafiały pieniądze, po czym gdzieś się rozpływały. Ja sam nie wierzę już, że otrzymam to, co Jastrzębie jest mi winne. Podobnie sprawy mają się z innymi byłymi zawodnikami klubu - mówi Żbikowski.
Innego zdania jest Piotr Rzepka, dawniej trener jastrzębian. - Choć w polskiej piłce trudno być czymkolwiek zaskoczonym, to zatrzymania pana L. nigdy bym się nie spodziewał. To człowiek, który zawsze był zatroskany sprawami Jastrzębia. Wiadomo, że z finansami większości klubów nie jest dobrze. W GKS-ie też nie było. Ta kołderka była za krótka - mówi były szkoleniowiec.
Jednocześnie Rzepka z pełnym przekonaniem wyklucza obecność wątku korupcyjnego za jego czasów w klubie. - O te moje dwa lata w Jastrzębiu zupełnie się nie obawiam. W piłce jestem już od tylu lat, że gdyby doszło do czegoś takiego, to na pewno bym to wyczuł. W GKS-ie choć pieniędzy nie było, drużyna sobie radziła - przypomina Rzepka.
- Dziś jednak jestem przez młodych kibiców wytykany palcami. To prezes Jerzy Woźniak nastawił ich w ten sposób. Nikt nie pamięta, że grając za darmo walczyliśmy o ten klub do końca... - kończy Robert Żbikowski.
Polecane