Zarząd Sarmacji się posypał
29.10.2008
Wszystko zmieniło się diametralnie, gdy odszedł prezes Dariusz Tokarski. - Drużyna nadal funkcjonuje. Nie doszukiwałbym się też podtekstów w moim odejściu - przyznaje były już prezes. Zdaniem Tokarskiego, pozostali członkowie zarządu, nie złożyli rezygnacji. Sprawa wygląda jednak nieco inaczej.
- Prezes Tokarski zrezygnował wspólnie z wiceprezesem Jackiem Wieczorkiem, a następnie podobnie postąpili Henryk Postel i Wiesław Milewski. Jeden z nich poinformował o swojej decyzji drogą pocztową, drugi przedstawił pismo. Problem w tym, że ktoś te rezygnacje powinien od nich przyjąć. Nie można chyba wysłać pisma i nie brać odpowiedzialności za to, co się dzieje w klubie - twierdzi Marcin Śmiałek, kierownik drużyny.
Pięcioosobowy zarząd nagle się posypał i pozostała w nim jedynie Dorota Borkowska, kierownik klubu. - Pod koniec rundy jesiennej zostawiono nas samych sobie. Na mecz ze Źródłem Kromołów pojechaliśmy za pożyczone pieniądze - rozkłada ręce Śmiałek.
Urząd Miejski w Będzinie zapewnia zawodnikom stypendia i regularnie dotuje klub. W tym miejscu powstaje jednak pytanie: kto ma tym wszystkim zarządzać?
- Prezes Tokarski zrezygnował wspólnie z wiceprezesem Jackiem Wieczorkiem, a następnie podobnie postąpili Henryk Postel i Wiesław Milewski. Jeden z nich poinformował o swojej decyzji drogą pocztową, drugi przedstawił pismo. Problem w tym, że ktoś te rezygnacje powinien od nich przyjąć. Nie można chyba wysłać pisma i nie brać odpowiedzialności za to, co się dzieje w klubie - twierdzi Marcin Śmiałek, kierownik drużyny.
Pięcioosobowy zarząd nagle się posypał i pozostała w nim jedynie Dorota Borkowska, kierownik klubu. - Pod koniec rundy jesiennej zostawiono nas samych sobie. Na mecz ze Źródłem Kromołów pojechaliśmy za pożyczone pieniądze - rozkłada ręce Śmiałek.
Urząd Miejski w Będzinie zapewnia zawodnikom stypendia i regularnie dotuje klub. W tym miejscu powstaje jednak pytanie: kto ma tym wszystkim zarządzać?
Polecane