Zamieszanie w lidze okręgowej. "Przecież wy gracie z nami w lidze"

12.08.2010
Katowicka "okręgówka" podzielona jest na cztery grupy. Jeden z klubów dowiedział się właśnie, że zostanie przeniesiony z jeden do drugiej. A liga rusza za dwa dni. - Czujemy się oszukani - mówią w Paniówkach.
Grupy klasy okręgowej zostały ogłoszone około miesiąc temu. - Zostaliśmy przydzieleni jak zawsze do grupy IV. Gramy w niej od czasu awansu, czyli od sześciu lat - przypomina Jerzy Wroński, trener Tempa Paniówki. W międzyczasie plany się jednak zmieniły i decyzja jest taka, że jego zespół od nowego sezonu występować będzie w grupie I. Zwolnione miejsce w "czwórce" przypadnie KS-owi Strzybnica, który w poprzednim sezonie nie utrzymał się "sportowo", ale w lidze okręgowej pozostanie. I tu zaczyna się problem...

- Skoro utrzymali się przy "zielonym stoliku", to chyba ich powinni przydzielić do grupy, gdzie było wolne miejsce? - przekonuje Wroński. Działacze Tempa podejrzewają, że zadziałały układy. Jednak to nie sam fakt przeniesienia z jednej do drugiej grupy rozzłościł ich tak bardzo. Problem w tym, że o zmianach dowiedzieli się na "za pięć dwunasta". - Śląski Związek Piłki Nożnej o niczym nas nie informował. Wcześniej dostaliśmy jedynie pokątnie taką informację od innych drużyn. A gdy kilka dni temu chcieliśmy zagrać sparing z LKS-em Łąka (gra w grupie I - przyp. red.), ten odmówił, tłumacząc, że przecież za tydzień spotykamy się w lidze. Zrobiliśmy tylko wielkie oczy... - szkoleniowiec Tempa rozkłada bezradnie ręce.

Jednym z powodów, dla których działacze klubu nie mogą się pogodzić z taką decyzją, są względy finansowe. - Mieliśmy do tej pory wyjazdy po 10-15 km. Teraz one wzrosną nawet do 50. A jesteśmy małym klubem - wyjaśnia Wroński. - Przygotowywaliśmy się na daną grupę, a przed rozgrywkami wszystko wywraca się do góry nogami. Czujemy się oszukani - dodaje.

Problemu nie widzi Śląski Związek Piłki Nożnej. - Czy my musimy usprawiedliwiać się z każdej decyzji? Chciałem uzupełnić każdą grupę do 16 drużyn. W związku z tym, że Strzybnica pozostała w tej lidze, musieliśmy przydzielić gdzieś Tempo. Działacze z Paniówek dzwonili do mnie, chcieli, żeby zostało zorganizowane spotkanie z przedstawicielami obu klubów. Nie ma o czymś takim mowy! Powiadomienie zostało wysłane i muszą się do niego dostosować - zaznacza Teodor Wawoczny, przewodniczący Wydziału Gier, którego nie przekonują argumenty o zwiększonych kosztach podróży.

- Niestety, od czasu do czasu takie sytuacje się zdarzają. Nie da się zadowolić każdego pod względem terytorialnym. W tamtym roku Unia Rędziny musiała podróżować ponad 100 km - przypomina Wawoczny i wyjaśnia, dlaczego Tempo o całej sprawie dowiedziało się na ostatnią chwilę: - Ta decyzja została podjęta na ostatnim zebraniu Wydziału Gier. Wcześniej nie mogliśmy tego zrobić, ponieważ najpierw musiało się odbyć prezydium.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również