Zagłębie - Stoczniowiec 0-1

18.02.2009
Sosnowiczanie nie wykorzystali szansy, aby zapewnić sobie awans do półfinału PLH na własnym lodzie. Zagłębie poniosło drugą porażkę ze Stoczniowcem. Ekipa z Trójmiasta wyrównała stan rywalizacji i o wszystkim rozstrzygnie piąty mecz w Gdańsku.

Po wtorkowym zwycięstwie wszyscy w Sosnowcu liczyli, że dziś Zagłębie postawi kropkę nad "i", zapewniając sobie grę w półfinale. Być może udałoby się tej sztuki drużynie Jana Vavrecki dokonać, gdyby nie Odrobny. Golkiper Stoczniowca był nie do pokonania, którzy mimo kilku znakomitych sytuacji nie znaleźli sposobu na umieszczenie krążka w bramce gdańszczan. Odrobny dwoił się i troił, doprowadzając sosnowieckich hokeistów do rozpaczy.

 

Najlepszej sytuacji do strzelenia gola Zagłębie nie wykorzystało pod koniec drugiej tercji. Sam przed bramkarzem znalazł się Bernat, ale zamiast podawać do nadjeżdżającego da Costy próbował sam pokonać Odrobnego. Bramkarz Stoczniowca poradził sobie jednak z jego uderzeniem, wyłapał także dobitkę da Costy.

 

W końcówce gospodarze postawili wszystko nad jedną kartkę. Do boksu zjechał bramkarz Dzwonek, ale mimo to Zagłębie nie zdołało strzelić wyrównującej bramki i - tak jak w poprzednim meczu - doprowadzić do dogrywki. 

 

Pod szatniami

 

[b]Marcin Kozłowski[/b] (napastnik Zagłębia): Zostawiliśmy serce na lodzie, ale niestety, nie udało nam się pokonać bramkarza rywali. Okazje były, ale zawiodła skuteczność. Przed nami kolejny mecz i kolejna szansa na zapewnienie sobie gry w półfinale. Wierzę, że spotkamy się z naszymi kibicami podczas meczów z Cracovią. Szkoda ich, bo byli dziś wspaniali.

 

[b]Jan Vavrecka[/b] (trener Zagłębia): Pozostaje mieć nadzieję, że w piątek bramkarz rywali będzie miał nieco gorszy dzień, a my znacznie lepiej nastawione celowniki. Wynik meczu jest piłkarski, ale takie są rozgrywki play-off. Walka, walka i jeszcze raz walka. Już raz w Gdańsku wygraliśmy. Trzeba wierzyć, że uda nam się ta sztuka po raz drugi.

autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również