Zagłębie - Przebój 4-1. Premierowy gol Szatana, goście w piekle
12.08.2009
Piłkarze Zagłębia w łatwy sposób rozprawili się z Przebojem Wolbrom. Dzięki wygranej 4-1 sosnowiczanie awansowali do pierwszej rundy Pucharu Polski. Lepszego początku miejscowi nie mogli sobie wyobrazić. W 3. minucie. do piłki ustawionej tuż przed polem karnym podszedł Pajączkowski i precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego posłał futbolówkę w górny róg bramki gości. Kwadrans później było już 2-0. Wściubiak idealnie dograł do Szatana, a ten wygrał pojedynek sam na sam z Palczewskim.
- To mój pierwszy gol w seniorskiej piłce. Rywalizacja o miejsce w środku pola jest spora, ale nie poddaję się. Najważniejsze, żeby omijały mnie kontuzje, bo to mój największy problem. Będzie zdrowie, będzie dobrze - mówił po meczu uradowany pomocnik sosnowiczan. - My chcemy gola, Zagłębie my chcemy gola! - krzyczeli kibice gospodarzy, a piłkarze trener Pierścionka nie zamierzali ich zawieść. Jeszcze przed przerwą dwukrotnie umieścili piłkę w siatce rywali. Najpierw Bodziony wykorzystał podanie Łuczywka, a następnie Filipowicz po błędzie defensywy Przeboju znalazł się sam na sam przed bramkarzem gości i nie zmarnował doskonałej okazji.
- Zdobywanie bramek przychodziło nam bardzo łatwo. Jak się ma takie okazja jak moja, to nie można ich marnować. Przy golu zrobiłem wszystko tak jak chciałem. Położyłem bramkarza na ziemię i spokojnie wpakowałem piłkę do siatki - nie krył radości Filipowicz. Po przerwie trener Pierścionek dokonał zmian, a na boisku pojawili się kolejni młodzi zawodnicy, między innymi 17-letni Bernaś.
Szkoleniowiec Zagłębia oszczędzał czołowych graczy. Na trybunach zasiedli między innymi Lachowski, Hosić i Pach. W drugiej części gra "siadła", a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście. Dzięki dobrej postawie Masarczyka w bramce, gospodarzy stać ich było tylko na trafienie Japończyka Go Nagaoke, który w ubiegłym roku przebywał na testach w sosnowieckim klubie.
- To mój pierwszy gol w seniorskiej piłce. Rywalizacja o miejsce w środku pola jest spora, ale nie poddaję się. Najważniejsze, żeby omijały mnie kontuzje, bo to mój największy problem. Będzie zdrowie, będzie dobrze - mówił po meczu uradowany pomocnik sosnowiczan. - My chcemy gola, Zagłębie my chcemy gola! - krzyczeli kibice gospodarzy, a piłkarze trener Pierścionka nie zamierzali ich zawieść. Jeszcze przed przerwą dwukrotnie umieścili piłkę w siatce rywali. Najpierw Bodziony wykorzystał podanie Łuczywka, a następnie Filipowicz po błędzie defensywy Przeboju znalazł się sam na sam przed bramkarzem gości i nie zmarnował doskonałej okazji.
- Zdobywanie bramek przychodziło nam bardzo łatwo. Jak się ma takie okazja jak moja, to nie można ich marnować. Przy golu zrobiłem wszystko tak jak chciałem. Położyłem bramkarza na ziemię i spokojnie wpakowałem piłkę do siatki - nie krył radości Filipowicz. Po przerwie trener Pierścionek dokonał zmian, a na boisku pojawili się kolejni młodzi zawodnicy, między innymi 17-letni Bernaś.
Szkoleniowiec Zagłębia oszczędzał czołowych graczy. Na trybunach zasiedli między innymi Lachowski, Hosić i Pach. W drugiej części gra "siadła", a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście. Dzięki dobrej postawie Masarczyka w bramce, gospodarzy stać ich było tylko na trafienie Japończyka Go Nagaoke, który w ubiegłym roku przebywał na testach w sosnowieckim klubie.
Polecane