Zagłębie - Pogoń 0-3. "Portowcy" zatopili Sosnowiec
16.03.2010
- Wejście może cieszyć. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, aczkolwiek to nie pierwszy mecz, w który pojawiam się z ławki i udaje mi się strzelić gola - uśmiechał się Mikołaj Lebedyński, który nawiązał do sytuacji z ligowego pojedynku z GKS-em Katowice. Wówczas również okazał się skutecznym "dżokerem". - Rywale ułatwili mi trochę sprawę. Znalazłem się w odpowiednim miejscu i nie mogłem zepsuć okazji - dodał napastnik Pogoni.
Jego wprowadzenie na plac gry było strzałem w dziesiątkę trenera "Portowców". Do tego momentu Zagłębie toczyło wyrównany bój z gośćmi. - Mecz mógł się podobać. Był bardzo zacięty i na wysokim poziomie. Wynik nie odzwierciedla wydarzeń na boisku. Daliśmy się wyszumieć przeciwnikowi, a następnie go wypunktowaliśmy. Dokonane roszady zmieniły obraz gry na naszą korzyść - zauważył szkoleniowiec szczecinian. Jego taktyczne posunięcia przyniosły efekt w postaci dwóch goli.
- Chyba za szybko się odkryliśmy. To jest dwumecz i stratę jednej bramki można by jeszcze odrobić. Teraz jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji - przyznał Dżenan Hosić, obrońca Zagłębia, mając na myśli gapiostwo w defensywie, gdy jego zespół gonił wynik.
Sosnowiczan dobił... wprowadzony chwilę wcześniej Dariusz Zawadzki. - Graliśmy jak równy z równym. Zadecydowały indywidualne błędy. Sam zrobiłem taki, że tylko mogę wszystkich przeprosić - zakończył Adam Bensz, golkiper Zagłębia, bijąc się w piersi za pomyłkę przy pierwszym trafieniu przyjezdnych.
- Przewagą Pogoni, która nas wypunktowała były zmiany. U nas były one zrobione z konieczności i wybiły nas z rytmu. Goście natomiast dokonali świetnych roszad. Z wyniku możemy się wstydzić. Chcieliśmy zajść jak najdalej w pucharach, ale zadanie będzie niezwykle ciężkie - podsumował Piotr Pierścionek, trener miejscowych.
Jego wprowadzenie na plac gry było strzałem w dziesiątkę trenera "Portowców". Do tego momentu Zagłębie toczyło wyrównany bój z gośćmi. - Mecz mógł się podobać. Był bardzo zacięty i na wysokim poziomie. Wynik nie odzwierciedla wydarzeń na boisku. Daliśmy się wyszumieć przeciwnikowi, a następnie go wypunktowaliśmy. Dokonane roszady zmieniły obraz gry na naszą korzyść - zauważył szkoleniowiec szczecinian. Jego taktyczne posunięcia przyniosły efekt w postaci dwóch goli.
- Chyba za szybko się odkryliśmy. To jest dwumecz i stratę jednej bramki można by jeszcze odrobić. Teraz jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji - przyznał Dżenan Hosić, obrońca Zagłębia, mając na myśli gapiostwo w defensywie, gdy jego zespół gonił wynik.
Sosnowiczan dobił... wprowadzony chwilę wcześniej Dariusz Zawadzki. - Graliśmy jak równy z równym. Zadecydowały indywidualne błędy. Sam zrobiłem taki, że tylko mogę wszystkich przeprosić - zakończył Adam Bensz, golkiper Zagłębia, bijąc się w piersi za pomyłkę przy pierwszym trafieniu przyjezdnych.
- Przewagą Pogoni, która nas wypunktowała były zmiany. U nas były one zrobione z konieczności i wybiły nas z rytmu. Goście natomiast dokonali świetnych roszad. Z wyniku możemy się wstydzić. Chcieliśmy zajść jak najdalej w pucharach, ale zadanie będzie niezwykle ciężkie - podsumował Piotr Pierścionek, trener miejscowych.
Polecane