Zagłębie - Podhale 3-6. Euforia kibiców trwała tylko kilka minut

11.12.2009
Hokeiści Zagłębia Sosnowiec potrafili co prawda podnieść się po stracie w pierwszej tercji dwóch goli, ale końcówka należała już zdecydowanie do gości z Nowego Targu.
Początek premierowej odsłony to akcja za akcje. Gola otwierającego wynik zdobył precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę Malasiński, któremu asystował Voznik. Po wyjściu na prowadzenie, goście cofnęli się do obrony, oddając całkowicie inicjatywę drużynie Zagłębia. Gospodarze co chwila zmuszali do interwencji Zborowskiego (próbowali kolejno: Różanski, Sarnik i Opatovsky), a ten świetnymi obronami uchronił swój zespół przed stratą kilku bramek... A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić (miejscowi mogli jeszcze zdobyć bramkę po strzale z niebieskiej linii Galvasa i chwilę później po sytuacji sam na sam Kozłowskiego), to goście wyszli z kontrą i dwójkową akcję Ivicicia z Koluszem podwyższyli prowadzenie.

Drugą tercję od mocnego uderzenia rozpoczęła drużyna z Nowego Targu, ale Rajski zdołał wybronić próbę Zapały. Ta interwencja podziałała mobilizująco na gospodarzy. Widząc, że żarty się skończyły, wzięli się ostro do pracy i już niedługo potem zrobiło się 3-2. Trafienia Ślusarczyka, Sarnika i Różańskiego w ciągu zaledwie dwóch minut wprawiły w euforię kibiców zgromadzonych na Stadionie Zimowym. Trener Podhala postanowił wziąć czas. Jak się okazało, było to dobre posunięcie, bowiem kolejny gol spotkania okazał się dziełem właśnie jego podopiecznych.

W ostatniej części meczu zespoły starały się grać uważnie w obronie. Nadzieje sosnowiczan prysły jednak w ciągu 35 sekund. Bramki Zapały i Baranyka przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść Podhala. Celny strzał Malasińskiego był już tylko kropką nad "i"...
autor: Andrzej Czekaj

Przeczytaj również