Zagłębie - Naprzód 7-0. Uznania dla... bramkarza pokonanych
11.10.2009
To drugi kolejny mecz sosnowiczan, w którym strzeli siedem bramek. W piątkowy wieczór z takim samym bagażem straconych goli wyjeżdżał ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego zespół Stoczniowca Gdańsk. Dwa dni wcześniej kiepski dzień miała jednak defensywa Zagłębia, jak również bramkarz Dzwonek, który pięć razy dał się pokonać, a co najmniej dwa gole bezpośrednio obciążały jego konto.
Dziś zarówno obrona, jak i golkiper stanęli na wysokości zadania. Naprzód nie był w stanie strzelić ani jednej bramki, a bramkarz gospodarzy został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. Strzelecką formę podtrzymali z kolei napastnicy i miejscowi umocnili się na trzecim miejscu w tabeli. - Długo nie mogłem do siebie dojść po piątkowym meczu. Cieszę się, że tym razem nie zawiodłem. Za tamto spotkanie chciałem wszystkich kibiców bardzo przeprosić - mówił golkiper Zagłębia.
Sosnowiczanie mimo, że w dwóch ostatnich pojedynkach zaaplikowali rywalom aż 14 bramek, nie popadają w samozachwyt. - Cieszy skuteczność, ale nie możemy sobie pozwalać na takie przestoje, jak w drugiej tercji. Lepiej dysponowany rywal mógł to wykorzystać - podkreślał Jarosław Różański, strzelec jedynej bramki w drugiej tercji. - Wygląda to wszystko coraz lepiej. Czekamy jeszcze na kontuzjowanych graczy, którzy powoli dochodzą do siebie. Chłopcy wiedzą o co grają. Takie mecze na pewno wzmacniają morale zespołu - mówił trener Zagłębia, Milan Skokan. Znacznie mniej rozmowny był szkoleniowiec Naprzodu. - Dobrze, że mieliśmy w bramce Michała Elżbieciaka, bo mogło się to skończyć dwucyfrówką - skwitował Jaroslav Lehocky, trener janowian.
Dziś zarówno obrona, jak i golkiper stanęli na wysokości zadania. Naprzód nie był w stanie strzelić ani jednej bramki, a bramkarz gospodarzy został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. Strzelecką formę podtrzymali z kolei napastnicy i miejscowi umocnili się na trzecim miejscu w tabeli. - Długo nie mogłem do siebie dojść po piątkowym meczu. Cieszę się, że tym razem nie zawiodłem. Za tamto spotkanie chciałem wszystkich kibiców bardzo przeprosić - mówił golkiper Zagłębia.
Sosnowiczanie mimo, że w dwóch ostatnich pojedynkach zaaplikowali rywalom aż 14 bramek, nie popadają w samozachwyt. - Cieszy skuteczność, ale nie możemy sobie pozwalać na takie przestoje, jak w drugiej tercji. Lepiej dysponowany rywal mógł to wykorzystać - podkreślał Jarosław Różański, strzelec jedynej bramki w drugiej tercji. - Wygląda to wszystko coraz lepiej. Czekamy jeszcze na kontuzjowanych graczy, którzy powoli dochodzą do siebie. Chłopcy wiedzą o co grają. Takie mecze na pewno wzmacniają morale zespołu - mówił trener Zagłębia, Milan Skokan. Znacznie mniej rozmowny był szkoleniowiec Naprzodu. - Dobrze, że mieliśmy w bramce Michała Elżbieciaka, bo mogło się to skończyć dwucyfrówką - skwitował Jaroslav Lehocky, trener janowian.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku