Zagłębie - Naprzód 6-2. Nowe parkany nie zdołały zatrzymać rywali
03.01.2009
- Ładnie wyglądają, ale dały popalić - Michał Elżbieciak cieszył się tylko połowicznie z nowych parkanów, które zastąpiły poprzednie, wysłużone trzema sezonami. Radości nie było, gdyż świeże nie tylko nie potrafiły zatrzymać sosnowiczan, ale mocno dały się we znaki golkiperowi.
- Zagłębie gra himerycznie. Kompletnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać - przyznał golkiper gości. Przyjezdni byli tak zaskoczeni, że już w pierwszych sekundach stracili gola. - Przeciwnik to zdecydowanie lepsza drużyna. Chcąc walczyć, jak równy z równym wszyscy zawodnicy muszą grać na wysokim poziomie. Jeżeli ktoś odstaje, to ciężko o jakieś punkty, a tym bardziej jak popełnia się takie błędy - przyznał Jaroslav Lehocky, trener katowiczan.
A ci mieli sporo wpadek. Miejscowi nie zamierzali marnować prezentów i publiczność na Stadionie Zimowym co rusz mogła wstawać z miejsc i oklaskiwać przede wszystkim Teddego Da Costę. "Polski Francuz" aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. - Cały zespół pracował na moje trafienia - zauważył skromnie 24-latek.
Szczególnie pomocny w osiągnięciu jego wyniku był Vladimir Luka. Czech wykładał krążki kolegom, że ciężko było im spudłować. - Cieszę się bardzo z tych asyst. Czasem to jest ważniejsze niż gole zdobyte do pustej bramki - uśmiechał się lider "klasyfikacji kanadyjskiej" ligi. - Znów możemy grać razem i widać, że się dobrze rozumiemy - dodał odnosząc się do tego, że w ostatnim czasie pierwszy atak sosnowiczan był zdekompletowany.
- Teddy czy Luka są fenomenem jak na polskie warunki. Przy takich zawodnikach ciężko o korzystny rezultat tym bardziej, jak się gra na stojąco - chwalił rywali Michał Elżbieciak.
- Zagłębie gra himerycznie. Kompletnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać - przyznał golkiper gości. Przyjezdni byli tak zaskoczeni, że już w pierwszych sekundach stracili gola. - Przeciwnik to zdecydowanie lepsza drużyna. Chcąc walczyć, jak równy z równym wszyscy zawodnicy muszą grać na wysokim poziomie. Jeżeli ktoś odstaje, to ciężko o jakieś punkty, a tym bardziej jak popełnia się takie błędy - przyznał Jaroslav Lehocky, trener katowiczan.
A ci mieli sporo wpadek. Miejscowi nie zamierzali marnować prezentów i publiczność na Stadionie Zimowym co rusz mogła wstawać z miejsc i oklaskiwać przede wszystkim Teddego Da Costę. "Polski Francuz" aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. - Cały zespół pracował na moje trafienia - zauważył skromnie 24-latek.
Szczególnie pomocny w osiągnięciu jego wyniku był Vladimir Luka. Czech wykładał krążki kolegom, że ciężko było im spudłować. - Cieszę się bardzo z tych asyst. Czasem to jest ważniejsze niż gole zdobyte do pustej bramki - uśmiechał się lider "klasyfikacji kanadyjskiej" ligi. - Znów możemy grać razem i widać, że się dobrze rozumiemy - dodał odnosząc się do tego, że w ostatnim czasie pierwszy atak sosnowiczan był zdekompletowany.
- Teddy czy Luka są fenomenem jak na polskie warunki. Przy takich zawodnikach ciężko o korzystny rezultat tym bardziej, jak się gra na stojąco - chwalił rywali Michał Elżbieciak.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku