Zagłębie - Jastrzębie 4-1. W Sosnowcu nowa tradycja. Gaśnie światło!
02.02.2010
Podobnie, jak w piątkowym pojedynku Zagłębia z Naprzodem, w przerwie między druga a trzecią tercją, nastąpiła awaria oświetlenia. Gospodarze zostali w szatni, natomiast goście po wyjściu byli zdziwieni całym zamieszaniem. - Szkoda, że nikt nie powiedział, bo niepotrzebnie siedzieliśmy kilkanaście minut w boksie - żalił się Grzegorz Piekarski, obrońca JKH.
Przyjezdnym zależało na jak najszybszym wyjeździe na taflę, gdyż musieli gonić trzybramkową stratę. - Niestety, zupełnie nie wyszła nam pierwsza odsłona i później się "posypało". Powinniśmy byli spokojnie strzelić kilka bramek (tym bardziej, że Zagłębie złapało aż 12 minut kar - przyp. red.) i losy spotkania zupełnie inaczej by się potoczyły. Ale jak się nie wykorzystuje stuprocentowych sytuacji, to musi się to zemścić - dodał kapitan jastrzębian, którym na drodze stanął bramkarz rywali.
Rajski bronił wyśmienicie nawet w akcjach, w których wydawałoby się, że nie ma żadnych szans na złapanie krążka. - Mimo braków kadrowych, szczególnie w defensywie (w obronie wystąpił nominalny napastnik Tomasz Koszarek oraz Łukasz Podsiadło, który w zależności od potrzeby łata dziury w obronie bądź ataku - przyp. red.) koledzy wypadli całkiem dobrze. Jeżeli będziemy tak jak dziś bronić całą piątką, to w play-off możemy daleko zajść - zauważył sosnowiecki golkiper, który żałował tylko jednego - że nie udało mu się zachować czystego konta.
Dzięki wygranej, miejscowi zapewnili sobie "bonus", który może mieć spore znaczenie w walce o medale. - My już wiemy, że rozpoczniemy od minus jeden, niezależnie czy trafimy na Zagłębie, czy Podhale. Musimy o końcówce sezonu zasadniczego jak najszybciej zapomnieć. Wzmocnieni zawodnikami, którzy w tej chwili borykają się z kontuzjami, z nadzieją przystąpimy do dalszych pojedynków - podsumował Wojciech Matczak, trener jastrzębian.
Przyjezdnym zależało na jak najszybszym wyjeździe na taflę, gdyż musieli gonić trzybramkową stratę. - Niestety, zupełnie nie wyszła nam pierwsza odsłona i później się "posypało". Powinniśmy byli spokojnie strzelić kilka bramek (tym bardziej, że Zagłębie złapało aż 12 minut kar - przyp. red.) i losy spotkania zupełnie inaczej by się potoczyły. Ale jak się nie wykorzystuje stuprocentowych sytuacji, to musi się to zemścić - dodał kapitan jastrzębian, którym na drodze stanął bramkarz rywali.
Rajski bronił wyśmienicie nawet w akcjach, w których wydawałoby się, że nie ma żadnych szans na złapanie krążka. - Mimo braków kadrowych, szczególnie w defensywie (w obronie wystąpił nominalny napastnik Tomasz Koszarek oraz Łukasz Podsiadło, który w zależności od potrzeby łata dziury w obronie bądź ataku - przyp. red.) koledzy wypadli całkiem dobrze. Jeżeli będziemy tak jak dziś bronić całą piątką, to w play-off możemy daleko zajść - zauważył sosnowiecki golkiper, który żałował tylko jednego - że nie udało mu się zachować czystego konta.
Dzięki wygranej, miejscowi zapewnili sobie "bonus", który może mieć spore znaczenie w walce o medale. - My już wiemy, że rozpoczniemy od minus jeden, niezależnie czy trafimy na Zagłębie, czy Podhale. Musimy o końcówce sezonu zasadniczego jak najszybciej zapomnieć. Wzmocnieni zawodnikami, którzy w tej chwili borykają się z kontuzjami, z nadzieją przystąpimy do dalszych pojedynków - podsumował Wojciech Matczak, trener jastrzębian.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów