Zagłębie - Jastrzębie 3-6. Gospodarze mieli głowy w chmurach

18.09.2009
Nie udał się hokeistom Zagłębia premierowy występ przed własną publicznością. Sosnowiczanie musieli uznać wyższość graczy z Jastrzębia.
O zwycięstwie JKH zadecydowała skuteczna gra w drugiej tercji. Zagłębie tylko w pierwszej części meczu przysporzyło swoim fanom powody do radości. Zespół trenera Skokana od początku ruszył do zdecydowanych ataków. W 12 minucie sosnowiczanie mimo, że grali w osłabieniu wyszli na prowadzenie po akcji Opatovsky’ego. Gospodarze cieszyli się wprawdzie 27 sekund, ale kilka minut później po strzale Luki ponownie wygrywali i nic nie wskazywało kataklizmu, który miał miejsce w drugiej odsłonie.

W odstępie 16 sekund miejscowi roztrwonili przewagę, a potem dali sobie wbić dwa kolejne gole. Po stracie piątej bramki z lodu zjechał Rajski, a między słupkami zastąpił go Dzwonek. Goście z łatwością wjeżdżali do tercji obronnej Zagłębia i zanosiło się na pogrom. - Zbyt łatwo tracimy bramki. Po pierwszych dwudziestu minutach myśleliśmy, że kolejne trafienia, to tylko kwestia czasu. Niestety, okazało się, iż to rywal zdominował drugą odsłonę - stwierdził Martin Opatovsky, napastnik gospodarzy.

Miejscowi otrząsnęli się tylko na moment, gdy na listę strzelców wpisał się Bernat. W trzeciej tercji Zagłębie próbowało odmienić losy meczu, jednak sosnowiczanie nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy JKH. Zadowoleni z prowadzenia goście umiejętnie rozbijali chaotyczne ataki gospodarzy. W końcówce miejscowi wycofali bramkarza i… stracili kolejną bramkę. Kropkę nad "i" postawił Lipina, który umieścił krążek w pustej bramce rywali. Goście potwierdzili, że w tym sezonie będą groźni dla najlepszych. - Początek sezonu mamy naprawdę dobry, ale nie ma co wpadać w zachwyt gdyż to dopiero dwa mecze. Musimy jeszcze sporo pracować, ale najważniejsze, że wszystko idzie w dobrym kierunku - przyznał napastnik JKH, Maciej Urbanowicz.

Pod szatniami

Alesz Tomaszek (trener JKH): Wynik cieszy, jednak straciliśmy dwie bramki po ewidentnych indywidualnych błędach. W trzeciej tercji, by uniknąć kar, zagraliśmy asekuracyjnie.

Milan Skokan (trener Zagłębia): O wyniku zadecydowały bramki z drugiej tercji. Było widać, że moi zawodnicy mieli głowy w chmurach. Cała drużyna słabiej się zaprezentowała. Boli mnie, że przed własną publicznością rozegraliśmy taki mecz.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również