Zagłębie - GKS Tychy 1-3. Niemiły akcent w Sosnowcu
15.12.2009
Tradycją na Stadionie Zimowym w Sosnowcu stało się już uhonorowanie upominkiem najlepszych graczy gospodarzy i gości po każdym spotkaniu. Tuż po końcowej syrenie meczu z GKS-em Tychy miły zwyczaj został jednak zaprzestany, a dokładniej mówiąc nieco zmieniony. Wybrano bowiem tylko tyszanina, komunikując, że z Zagłębia nikt nie otrzyma podarku. - Wiem, że byliśmy słabi, ale taka decyzja, to kopanie leżącego i wbijanie noża w plecy - nie krył żalu Ślusarczyk, który nie mógł zrozumieć, dlaczego niby nie było nikogo w jego drużynie, kto zasłużyłby na wyróżnienie.
Pojedynek nie stał na jakimś wysokim poziomie, ale to nie oznacza, że miejscowi oddali go całkowicie bez walki. - Jesteśmy zmęczeni tym maratonem. Potrzebny jest odpoczynek. Tak długo na pełnych obrotach nie da się grać - Łukasz Sokół, obrońca przyjezdnych, usprawiedliwiał postawę kolegów oraz sosnowiczan. - Tym bardziej, że wszyscy mamy spore problemy kadrowe - dodał.
Wymienianie nazwisk i z jakich powodów było nieobecnych w sumie kilkunastu graczy zajęłoby sporo miejsca. Warto jednak wspomnieć o braku na ławce trenerskiej Zagłębia, Milana Skokana. Złośliwi już snuli historię o wyjeździe szkoleniowca z powodów finansowych. Działacze szybko dementowali i zapewniali, że Słowak zaproszony został na jubileuszową galę z okazji 80-lecia związku hokejowego w swoim kraju.
Napisać trzeba również o powrocie Kuca, dla którego było to pierwsze starcie na lodzie w tym sezonie. Obrońca gospodarzy rozegrał jednak tylko dwie tercje. - Na tyle starczyło sił. Przerwa była bardzo długa, dlatego nie mogłem spodziewać się cudów i tego, że zdołam wytrzymać trudy całego spotkania. Dobrze, że jest chwila przerwy na występy kadry, to mam więcej czasu na przygotowanie się do kolejnego meczu - powiedział Jarosław Kuc, u którego nie widać już kontuzji oka, z którą zmagał się kilka miesięcy.
Pojedynek nie stał na jakimś wysokim poziomie, ale to nie oznacza, że miejscowi oddali go całkowicie bez walki. - Jesteśmy zmęczeni tym maratonem. Potrzebny jest odpoczynek. Tak długo na pełnych obrotach nie da się grać - Łukasz Sokół, obrońca przyjezdnych, usprawiedliwiał postawę kolegów oraz sosnowiczan. - Tym bardziej, że wszyscy mamy spore problemy kadrowe - dodał.
Wymienianie nazwisk i z jakich powodów było nieobecnych w sumie kilkunastu graczy zajęłoby sporo miejsca. Warto jednak wspomnieć o braku na ławce trenerskiej Zagłębia, Milana Skokana. Złośliwi już snuli historię o wyjeździe szkoleniowca z powodów finansowych. Działacze szybko dementowali i zapewniali, że Słowak zaproszony został na jubileuszową galę z okazji 80-lecia związku hokejowego w swoim kraju.
Napisać trzeba również o powrocie Kuca, dla którego było to pierwsze starcie na lodzie w tym sezonie. Obrońca gospodarzy rozegrał jednak tylko dwie tercje. - Na tyle starczyło sił. Przerwa była bardzo długa, dlatego nie mogłem spodziewać się cudów i tego, że zdołam wytrzymać trudy całego spotkania. Dobrze, że jest chwila przerwy na występy kadry, to mam więcej czasu na przygotowanie się do kolejnego meczu - powiedział Jarosław Kuc, u którego nie widać już kontuzji oka, z którą zmagał się kilka miesięcy.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku