Zagłębie chce postawić na Polaków, ale... "następców Puzia brak"

02.06.2009
- Chcielibyśmy zatrudniać polskich, zdolnych zawodników, ale takich niestety jest niewielu - rozkłada ręce Adam Bernat, prezes Zagłębia Sosnowiec.
W kolejnych rozgrywkach obowiązywać będzie zmniejszona liczba obcokrajowców, którzy mogą wystąpić w danym meczu. W Zagłębiu limit był przekroczony, ale po odejściu Da Costy, Antonovica i Lezo zrobiła się luka. W klubie myślą jednak o naszych rodzimych hokeistach. - W tej chwili interesują nas głównie polscy zawodnicy - mówi Bernat. Stąd m.in. wynikło pozyskanie Bartłomieja Bychawskiego z Orlika Opole.

- Z obcokrajowcami bywa różnie. Niektórzy zachowują się jak typowi najemnicy. Grają, bo im się płaci, ale nie mają żadnego przywiązania do barw, tradycji. Lepszą inwestycją są młodzi, perspektywiczni Polacy, którzy oddadzą serce za klub niż drodzy w "utrzymaniu” obcokrajowcy. Są w zespole na krótko, obracają się na pięcie i odchodzą - tłumaczy Bernat, nie wykluczając jednak, że ktoś "obcy” w Sosnowcu się pojawi. - Jeżeli do tego dojdzie, to będzie gracz z wysokiej półki, bo nie ma sensu sprowadzać kogoś, kto tylko uzupełni skład.

"Sternik” Zagłębia ubolewa, że praktycznie nie ma wyjścia i kogoś zakontraktować będzie musiał. - Chciałoby się mieć w składzie tylko swoich. Problem polega na tym, że nasz rynek jest bardzo ubogi. Konkretnych Polaków jest niewielu. Jesteśmy zmuszeni posiłkować się innymi. Niestety, następców takich hokeistów jak np. Mariusz Puzio brak i długo jeszcze nie będzie - kończy Bernat.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również