Zabrzańscy dublerzy nie wykorzystali szansy, ale trener dalej wierzy

22.09.2010
Wczorajsza potyczka z Lechią Gdańsk była okazją do zaprezentowania się dla tych, którzy w obecnym sezonie nie mają miejsca w składzie. - Widać, że to jeszcze nie ich czas - mówi Adam Nawałka.
Szansę z Lechią dostali między innymi Adam Danch, Rafał Pietrzak, Tomasz Chałas i Adam Marciniak. Ten ostatni zagrał na nietypowej dla siebie pozycji, środkowego obrońcy. - Nie ma dla mnie problemu, gdzie gram. Trener tak zadecydował. Ja się cieszę, że dostałem szansę, ale nie mogę być zadowolony z wyniku - przyznaje obrońca. - Gdzie będę mógł, tam z wielką chęcią i ochotą stawię się na placu i będę grał - dodaje.

Występ na środku defensywy może mieć związek z tym, że na lewej stronie niepodważalną pozycję ma Mariusz Magiera. - Jest w bardzo wysokiej formie, podobnie jak cała nasza drużyna. Każdy kto wystąpił z Lechią chciał się pokazać jak najlepiej. Tym bardziej ubolewam, że nie udało się nam przeciwstawić rywalowi - martwi się były gracz ŁKS-u. Zadowolony nie może być też Marcin Wodecki, który na boisku pojawił się w drugiej odsłonie. - Wczoraj grał mocny skład. Każdy z nas jest ważnym ogniwem tego zespołu. Ten kto wchodzi, ma godnie zastąpić tego, który schodzi. Nie udało się, trudno. Gramy dalej - twierdzi Wodecki.

Optymistycznie w przyszłość patrzy trener Adam Nawałka, który uważa, że młodzi zawodnicy jeszcze zaprezentują się z dobrej strony. - Niestety, widać, że to jeszcze nie ich czas, ale oni naprawdę ciężko pracują. Wierzę w nich. Jestem przekonany, że ci, którzy grali od początku, z pewnością dojdą do takiego poziomu, kiedy będą mogli rywalizować na poziomie ekstraklasy - wyraża nadzieję szkoleniowiec.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również