Z 0-2 do 5-2. Rekord z problemami pokonał AZS UŚ Katowice
30.03.2014
<div align="justify">Gospodarze mieli przystąpić do meczu skoncentrowani, pomni ostatnich wydarzeń – własnej straty punktowej w Chorzowie i „wpadek” wicelidera ze Szczecina. Ale na odpowiedni poziom skuteczności długo wejść nie potrafili. W 4. minucie po błędzie Wojciecha Łysonie piłka zaskoczyła Krystiana Brzenka. 120 sekund później w idealnej sytuacji golkiper Rekordu powstrzymał Kamila Kmiecika. Niebawem zawodnik AZS UŚ Katowice ponownie „postraszył” miejscowych. Dopiero te wydarzenia obudziły ekipę lidera. W 9. minucie Michał Marek „ostemplował” poprzeczkę bramki gości, wyczyn ten skopiował w kolejnej akcji ofensywnej Tomasz Dura. Gdy Rekord zdawał się łapać właściwy rytm, o gola pokusili się katowiczanie! Ku zdumieniu zgromadzonych w hali przy Startowej do siatki bielszczan trafił Robert Gładczak i zrobiło się sensacyjnie 2-0 dla skazywanych na pożarcie futsalowców AZS UŚ. I kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby przyjezdni zdołali dwubramkową zaliczkę utrzymać do pauzy. Bramka Dury, który dobił strzał Jana Janovsky'ego sprawiła, że po przerwie „rekordziści” wzięli się do roboty...
… i pokazali dlaczego liderują stawce Futsal Ekstraklasy. 24. minuta – akcja Marka i pewne wykończenie Łysonia, który zrehabilitował się za „samobója” z początku spotkania. 30. minuta – zespołowa akcja Rekordu, błąd gości w kryciu i wreszcie wykorzystana okazja nieskutecznego wcześniej Rafała Franza. 31. minuta – sytuacja „jeden na jeden” z golkiperem katowickiego zespołu i znów lepszy Franz. 40. minuta – pieczęć na sukcesie Rekordu po mocnym strzale pod poprzeczkę Radka Polaska. Sensacyjni w premierowej odsłonie katowiczanie w tej części gry zbyt wiele do powiedzenia nie mieli i choć niespodziewanym rozstrzygnięciem w Cygańskim Lesie „zapachniało”, to jednak bielski Rekord wykonał znaczący krok w drodze po mistrzostwo Polski.</div>
… i pokazali dlaczego liderują stawce Futsal Ekstraklasy. 24. minuta – akcja Marka i pewne wykończenie Łysonia, który zrehabilitował się za „samobója” z początku spotkania. 30. minuta – zespołowa akcja Rekordu, błąd gości w kryciu i wreszcie wykorzystana okazja nieskutecznego wcześniej Rafała Franza. 31. minuta – sytuacja „jeden na jeden” z golkiperem katowickiego zespołu i znów lepszy Franz. 40. minuta – pieczęć na sukcesie Rekordu po mocnym strzale pod poprzeczkę Radka Polaska. Sensacyjni w premierowej odsłonie katowiczanie w tej części gry zbyt wiele do powiedzenia nie mieli i choć niespodziewanym rozstrzygnięciem w Cygańskim Lesie „zapachniało”, to jednak bielski Rekord wykonał znaczący krok w drodze po mistrzostwo Polski.</div>
Polecane