WYWIAD. Jan Żurek: Ciągnie mnie do "wielkiej" piłki
16.07.2011
Czy po awansie klub przejdzie rewolucyjne zmiany personalne?
- Jesteśmy dopiero po pierwszym sparingu (wygra z Unią Bieruń Stary 1-0 - przyp. red.), ale budujemy nową drużynę. Przyjdzie sporo chłopaków, w większości młodych.
I jak wielu beniaminków będziecie się skupiali na walce o utrzymanie?
- Teraz, na początku przygotowań, to ja nawet nie wiem jaką drużyną będę dysponował. Po ostatnim sparingu, albo po pierwszych ligowych meczach będę mógł coś na ten temat powiedzieć. Teraz byłbym niepoważny, gdybym coś prorokował. Ale jesteśmy pierwszy raz w IV lidze i chcemy się tutaj pokazać. Po mału, krok po kroku i zobaczymy, dokąd nas to doprowadzi. Na pewno chcielibyśmy, żeby w Pszczynie było większe zainteresowanie piłką. Staramy się, żeby środowisko powiatu pszczyńskiego integrowało się z naszą drużyną, bo gramy całkiem niezły futbol.
Panu chyba w tej Pszczynie całkiem nieźle się wiedzie...
- Proszę się tylko rozejrzeć, jak tu jest pięknie! Ja wsiadam w samochód na Śląsku, w Zabrzu i pada deszcz. A tu jest piękna pogoda! A tak na poważnie - mamy dobrą bazę, fajnych chłopaków i w konsekwencji ciekawą drużynę. Nie mam na co narzekać.
I naprawdę ani trochę nie ciągnie do "poważnej", ekstraklasowej bądź I-ligowej piłki?
- Ależ oczywiście, że ciągnie! Jestem przecież trenerem z licencją UEFA Pro i ligowym szkoleniowcem. Jeśli byłaby jakaś interesująca propozycja, to nie mówię "nie". Mam nawet niepisaną umowę z działaczami, że jeśli taka oferta się pojawi, to pójdę wyżej. Tyle, że to musiałoby być coś naprawdę ciekawego, bo czasem lepiej być blisko domu z uśmiechem na ustach, niż gdzieś pojechać i borykać się z problemami...
Rozmawiał Michał Trela.
- Jesteśmy dopiero po pierwszym sparingu (wygra z Unią Bieruń Stary 1-0 - przyp. red.), ale budujemy nową drużynę. Przyjdzie sporo chłopaków, w większości młodych.
I jak wielu beniaminków będziecie się skupiali na walce o utrzymanie?
- Teraz, na początku przygotowań, to ja nawet nie wiem jaką drużyną będę dysponował. Po ostatnim sparingu, albo po pierwszych ligowych meczach będę mógł coś na ten temat powiedzieć. Teraz byłbym niepoważny, gdybym coś prorokował. Ale jesteśmy pierwszy raz w IV lidze i chcemy się tutaj pokazać. Po mału, krok po kroku i zobaczymy, dokąd nas to doprowadzi. Na pewno chcielibyśmy, żeby w Pszczynie było większe zainteresowanie piłką. Staramy się, żeby środowisko powiatu pszczyńskiego integrowało się z naszą drużyną, bo gramy całkiem niezły futbol.
Panu chyba w tej Pszczynie całkiem nieźle się wiedzie...
- Proszę się tylko rozejrzeć, jak tu jest pięknie! Ja wsiadam w samochód na Śląsku, w Zabrzu i pada deszcz. A tu jest piękna pogoda! A tak na poważnie - mamy dobrą bazę, fajnych chłopaków i w konsekwencji ciekawą drużynę. Nie mam na co narzekać.
I naprawdę ani trochę nie ciągnie do "poważnej", ekstraklasowej bądź I-ligowej piłki?
- Ależ oczywiście, że ciągnie! Jestem przecież trenerem z licencją UEFA Pro i ligowym szkoleniowcem. Jeśli byłaby jakaś interesująca propozycja, to nie mówię "nie". Mam nawet niepisaną umowę z działaczami, że jeśli taka oferta się pojawi, to pójdę wyżej. Tyle, że to musiałoby być coś naprawdę ciekawego, bo czasem lepiej być blisko domu z uśmiechem na ustach, niż gdzieś pojechać i borykać się z problemami...
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane