Wychowanek Naprzodu strzela dla Zagłębia. "Sytuacja nie jest ciekawa"
10.01.2011
Mecz zakończył się zwycięstwem gości z Sosnowca 6-4. - To było bardzo ciężkie spotkanie. Nie mogliśmy się porządnie skoncentrować. Naprzód grał bardzo walecznie i ambitnie. Wielkie ukłony do Marka Pohla, który wczoraj niemal nie zjeżdżał z lodu. Udowodnił po raz kolejny, że jest niesamowitym zawodnikiem - opisuje Łukasz Kulik.
Dla obrońcy był to bardzo ważny mecz bowiem swoją przygodę z hokejem zaczynał właśnie w Janowie. - Taka jest nasza praca, że strzelamy dla klubu, który nas zatrudnia. Ja po prostu staram się grać jak najlepiej dla mojego obecnego pracodawcy - mówi Kulik, który cały czas śledzi losy Naprzodu. - Jest mi bardzo przykro, że drużyna, w której się wychowałem, boryka się z takimi problemami. Tutejsza sytuacja nie jest za ciekawa, lecz mam nadzieję, że zdołają utrzymać się w ekstralidze - martwi się zawodnik.
Dla obrońcy był to bardzo ważny mecz bowiem swoją przygodę z hokejem zaczynał właśnie w Janowie. - Taka jest nasza praca, że strzelamy dla klubu, który nas zatrudnia. Ja po prostu staram się grać jak najlepiej dla mojego obecnego pracodawcy - mówi Kulik, który cały czas śledzi losy Naprzodu. - Jest mi bardzo przykro, że drużyna, w której się wychowałem, boryka się z takimi problemami. Tutejsza sytuacja nie jest za ciekawa, lecz mam nadzieję, że zdołają utrzymać się w ekstralidze - martwi się zawodnik.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku