Wigry - GKS 0-2. Zwycięstwo... w męczarniach z drugoligowcem!

24.07.2013
Choć zwycięzców się nie sądzi, postawa GieKSy w spotkaniu z drugoligowymi Wigrami Suwałki może zastanawiać. Gdyby Łukasz Budziłek był nieco gorszym bramkarzem... katowiczanie mogliby ten mecz wysoko przegrać.
Wydarzenie
GieKSa nerwowo rozpoczęła mecz, ale szybko się otrząsnęła i strzeliła gola już w 10. minucie. Z rzutu rożnego dokładnie dośrodkował debiutujący w katowickich barwach Tomasz Wróbel, a głową do siatki trafił niezawodny Przemysław Pitry.

Bohater

Łukasz Budziłek - po nieco ponad pół godzinie gry wybronił sytuację sam na sam z Dawidem Makaradze. Golkiper GieKSy w spotkaniu z Wigrami wybronił jeszcze trzy takie "setki". Budziłek był pewny i niejednokrotnie ratował swój zespół przed stratą gola.

Rozczarowanie
Łatwość z jaką piłkarze Wigrów dochodzili do sytuacji bramkowych mogła przyprawić trenera Góraka o zawał serca. Miejscowi oddali w środę kilka naprawdę groźnych strzałów.

Co ciekawego

- Choć w pierwszej połowie wynik był dobry dla gości, to miejscowi częściej byli przy piłce. W 15. minucie tylko Napierała stanął na drodze strzelenia gola przez gospodarzy. Z kolei osiem minut później świetną interwencją na piątym metrze popisał się Łukasz Budziłek.

- Na początku drugiej połowy "przycisnęli" goście. Najpierw jednak strzałowi Janusza Gancarczyka zabrakło celności, a chwilę później Michałowi Zielińskiemu siły.

-Kwadrans przed końcem meczu miejscowi powinni byli wyrównać. Ładny strzał z 11 metrów oddał Bartosz Widejko, ale pomylił się o centymetry.

- Trzy minuty przed końcem spotkania Kamil Lauryn mógł zdobyć wyrównanie po bramce "stadiony świata". Huknął z 30 metrów tak, że Budziłek tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Ta jednak zatrzymała się jedynie na spojeniu słupka z poprzeczką.

- Z kolei minutę później Atancković uderzył w słupek. Piłkarze z Suwałk mogli mówić tego dnia o wielkim pechu.
źródło: SportSlaski.pl/GKS Katowice

Przeczytaj również