W Raciborzu chcą poprawić wynik z ubiegłego sezonu. Trenerem Jan Woś

28.07.2014
Unia Racibórz do samego końca drżała o utrzymanie. Wywalczone 13. miejsce w tabeli, ze względu na awans Nadwiślana Góra do II ligi, okazało się szczęśliwe, ponieważ Unia utrzymała się w IV lidze bez konieczności rozgrywania dodatkowego barażu. W tym sezonie działacze chcą zrobić wszystko, aby oszczędzić nerwów sobie i kibicom.
- Chcemy poprawić wynik z ubiegłego sezonu, dlatego zdecydowaliśmy się na zatrudnienie trenera Jana Wosia, po którym spodziewamy się, że pomoże drużynie osiągnąć lepsze wyniki sportowe. Jesteśmy w trakcie kompletowania kadry na najbliższy sezon. Do pewnych roszad już doszło. Kilku piłkarzy po zakończeniu sezonu zdecydowało się opuścić Unię. Dziwię się, że wielu z nich wybrało "kariery w niższych ligach". Mamy jednak zielone światło od prezesa na dokonanie kilku wzmocnień, które, mam nadzieję, zmienią oblicze zespołu - mówi Bartłomiej Kozina, członek zarządu Unii Racibórz.

Zastanawiający jest fakt, że zawodnicy - zamiast podnosić swoje umiejętności i piąć się w ligowej hierarchii - stawiają krok do tyłu, wybierając grę w niższych ligach. - Trudno jest mi powiedzieć, dlaczego decydują się na takie ruchy. Nie siedzę w ich głowach, a o powód ich decyzji należałoby zapytać każdego z osobna. Wiem, że praktyką prezesów klubów z niższych lig jest dzielenie kadry pod kątem finansów na dwie grupy. Zdecydowana większość piłkarzy gra za darmo lub za bardzo skromne pieniądze, jednak jest też kilku zawodników, którzy zarabiają stosunkowo dużo. W ten sposób psuje się rynek, ale my do tej sytuacji przywykliśmy. Mamy tego świadomość i z tymi, którymi chcemy, żeby zostali, cały czas rozmawiamy. Przed pozostałymi droga wolna - tłumaczy Kozina.

Najgłośniejszą informacją było wspomniane zatrudnienie Jana Wosia, który u poprzedniego pracodawcy, w Skrze Częstochowa, mógł przyzwyczaić się do luksusów pracy trenerskiej. Jakie warunki czekają na niego w Unii? - Na pewno nie takie same, jakie miał w Skrze. Zatrudnienie Wosia to jednak prognostyk, że w klubie dzieje się coraz lepiej - mówi członek zarządu Unii. Trochę inaczej do sprawy podchodzi jednak sam trener. - Nie ma czego porównywać. W Skrze miałem wszystko, czego potrzebowałem. Prezes lubił otaczać się znanymi zawodnikami, stąd transfery Chmiesta czy Drzymonta - mówi Woś. - Sytuacja kadrowa Unii wygląda gorzej niż w ubiegłym sezonie, ale mamy jeszcze chwilę czasu na budowę zespołu, który w głównej mierze będzie oparty na młodzieży. Przykładowo dwa tygodnie temu miałem na treningu do dyspozycji 10 osób. Z klubem pożegnali się Roman Kowalczyk, strzelec 13 goli, oraz Marcin Pawlisz, autor 7 bramek, tak więc ofensywa drużyny straciła na jakości - tłumaczy były wieloletni piłkarz Odry Wodzisław.

Ciąg dalszy wywiadu dostępny na slask.sport.pl
źródło: sportslaski.pl/ slask.sport.pl

Przeczytaj również