W Katowicach uczcili pamięć Adama Ledwonia. "Niewiele się tu zmieniło"

09.06.2013
Tuż po spotkaniu ligowym GKS-u Katowice, odbył się mecz pamięci Adama Ledwonia, który pięć lat temu w Austrii popełnił samobójstwo. Na Bukową zjechała więc plejada dawnych ligowych gwiazd.
Obsada zespołów Gwiazdy GieKSy i Przyjaciele Adama Ledwonia naprawdę robiła wrażenie. Na murawie stadionu przy Bukowej pojawili się m.in. Mirosław Widuch, Piotr Piekarczyk, Janusz Jojko, Jan Furtok, Marek Koniarek, Adam Kompała, Tomasz Owczarek, Piotr Plewnia, Adam Bała, Mariusz Muszalik, Kazimierz Węgrzyn, Adam Kucz czy Marek Frańczuk. Z racji, że wszyscy - oprócz Muszalika - są już byłymi piłkarzami, grano zaledwie 2x20 minut. Rywalizacja była jednak ostra.

Początkowo gole strzelała tylko GieKSa. Do siatki trafił Jan Furtok, ale na jego gola szybko odpowiedział... Piekarczyk, a więc kolega z drużyny, który strzelił samobójczą bramkę. Po przerwie pięknym strzałem z dystansu popisał się Bogdan Pikuta, a w ostatniej akcji meczu wynik na 2-2 ustalił Roman Stęporowski.

Po zakończeniu spotkania, Kazimierz Węgrzyn, dziś znany komentator piłkarski, przyznał, że walka była na całego. - Bardzo miło czasem wyjść sprzed kamer na boisko, tym bardziej, że pierwszy raz - odkąd odszedłem z GKS-u Katowice - miałem okazję grać na tym stadionie. Niewiele się zmieniło. Murawa taka sama, trybuny trochę odnowione, zegar ten sam... Czułem się więc jak u siebie - przyznał. "Kazek" przez cały mecz dyrygował swoimi kolegami z obrony i charakterystycznym głosem na nich pokrzykiwał. - Jak już się wychodzi na boisko, to jest adrenalina i chce się wygrać. To jest zespół, więc trzeba dobrze funkcjonować - tłumaczył. Nie miał też problemów z pojedynkami biegowymi. - Ruszam się, bo trzeba trzymać wagę...

Najważniejsze było jednak nie to, by wygrać, ale by uczcić pamięć Adama Ledwonia. - Dostaliśmy zaproszenie od rodziców Adama. Chcieliśmy to uczcić i sobie przypomnieć, bo w tej codzienności człowiek zapomina, że Adam kiedyś tworzył z nami zespół GKS-u Katowice. Był to piłkarz, który - wydaje mi się - powinien był osiągnąć więcej, zwłaszcza po transferze do Bayeru Leverkusen. Tak się jednak jego losy potoczyły i dziś trzeba go wspominać - kręcił głową były środkowy obrońca.

Wcześniej Węgrzyn oglądał z trybun przy Bukowej mecz GKS-u z Dolcanem Ząbki. - Szczególnie podobała mi się pierwsza połowa, kiedy było dużo akcji, agresji i naprawdę szybkie tempo. W drugiej trochę ono spadło. GKS wygrał zasłużenie, niemniej jednak Dolcan też miał swoje sytuacje - stwierdził. Węgrzyn nie ukrywa, że chętnie zobaczyłby znów katowiczan w ekstraklasie. - Zdecydowanie. Parę lat temu byliśmy na obchodach pierwszej rocznicy śmierci Adama Ledwonia, pod Opolem i władze GieKSy zapewniały, że stadion już za chwilę będzie się budować. Dziś powinien być już gotowy, a z tego, co słyszę, nic się nie ruszyło. To przykre, bo świat się zmienia, stadiony się zmieniają, a tu na Śląsku jakoś idzie to ciężko. Ruch i GKS, swego czasu topowe zespoły w ekstraklasie, mają stare obiekty. A szkoda, bo myślę, że na ich mecze przychodziłoby po kilkanaście tysięcy kibiców - zakończył.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również