"W Górniku co roku jest wyprzedaż, a poziom dalej dobry"
06.05.2012
Lekki w kadrze zespołu Górnika był jeszcze przed ukończeniem 16. roku życia. W ekstraklasie zadebiutował jednak w sezonie 1996/1997, jako 22-latek. Wysoki obrońca szybko zadomowił się w składzie zabrzan aż do 2003 roku, z półroczną przerwą na występy w Wiśle Kraków.
Po sezonie 2002/2003 Lekki zdecydował się opuścić Górnik i wyjechać za granicę. Pojechał do Niemiec, ale tam występował tylko w niższych ligach. Cztery sezony spędził w SV Wilhelmshaven, przez rok zwiedzał dawną stolicę RFN - Bonn - jako zawodnik tamtejszego Bonner SC, a dwa lata występował w Jeddeloh. Po wojażach nie próbował już kontynuować kariery na najwyższym polskim poziomie i po pół roku gry w III-ligowym LZS-ie Leśnica osiadł w rodzinnych stronach. Wszak pochodzi z Miedźnej koło Pszczyny...

- Iskra Pszczyna to mój rodowity klub, a działacze namówili mnie, żebym jeszcze trochę tu pokopał. Myślę, że jeszcze z rok pogram, jeśli zdrowie i forma pozwolą - tłumaczy Lekki. Zawodnikowi udało się z miejscowym klubem awansować z ligi okręgowej do IV ligi, co jest najlepszym osiągnięciem w historii tej drużyny, a na miejscu spotkał starych znajomych z Zabrza i z ekstraklasy - trenera Jana Żurka i wciąż bardzo skutecznego, napastnika Bogdana Pruska.
Po awansie Iskrze wiedzie się całkiem dobrze, a beniaminek zajmuje miejsce w górnej części tabeli. Dla Lekkiego, gra w Iskrze, której jest kapitanem, to jednak nie jedyna forma aktywności fizycznej. - Oprócz tego gram jeszcze w oldbojach Górnika Zabrze. Z większością zawodników, z którymi występowałem przy Roosevelta, utrzymuję niezły kontakt. Śledzę też losy pierwszej drużyny i jestem zaskoczony tym, jak dobrze jej idzie. W Górniku co roku jest wyprzedaż, a co roku drużyna i tak prezentuje dobry poziom. Dlatego podejrzewam, że jak będzie nowy stadion, to trybuny zawsze będą pełne - przypuszcza 38-latek.
Myliłby się jednak ten, który sądzi, że piłkarz, który rozegrał blisko 200 meczów w ekstraklasie, do gry w IV lidze podchodzi jak do urlopu. - Ja, wychodząc na boisko, zawsze chcę wygrać. Zawsze tak postępowałem i takie mecze, jak ten, który zdarzył się w tej kolejce (Iskra przegrała z Rekordem Bielsko-Biała 1-8 - przyp. M.T), doprowadzają mnie do pasji. Dlatego naprawdę, ktoś, kto wychodzi na boisko i nie chce wygrać, lepiej niech nie wychodzi - apeluje doświadczony stoper.
Takie upokorzenie, jakie Lekkiego spotkało wczoraj w Bielsku-Białej, wcześniej mu się nie zdarzyło. - Na pewno przegraliśmy za wysoko. Nigdy w życiu tak wysoko nie przegrałem i jest to dla nas upokorzenie. Nie da się tego opisać. Nie wiem, czy to rozprężenie, czy nasz skład czegoś nie wytrzymał. Ciężko w ogóle wyciągnąć jakieś wnioski - kończy wściekły Grzegorz Lekki. Jak widać, dla piłkarza z ekstraklasową przeszłością nawet IV liga może być źródłem złości...
Po sezonie 2002/2003 Lekki zdecydował się opuścić Górnik i wyjechać za granicę. Pojechał do Niemiec, ale tam występował tylko w niższych ligach. Cztery sezony spędził w SV Wilhelmshaven, przez rok zwiedzał dawną stolicę RFN - Bonn - jako zawodnik tamtejszego Bonner SC, a dwa lata występował w Jeddeloh. Po wojażach nie próbował już kontynuować kariery na najwyższym polskim poziomie i po pół roku gry w III-ligowym LZS-ie Leśnica osiadł w rodzinnych stronach. Wszak pochodzi z Miedźnej koło Pszczyny...

- Iskra Pszczyna to mój rodowity klub, a działacze namówili mnie, żebym jeszcze trochę tu pokopał. Myślę, że jeszcze z rok pogram, jeśli zdrowie i forma pozwolą - tłumaczy Lekki. Zawodnikowi udało się z miejscowym klubem awansować z ligi okręgowej do IV ligi, co jest najlepszym osiągnięciem w historii tej drużyny, a na miejscu spotkał starych znajomych z Zabrza i z ekstraklasy - trenera Jana Żurka i wciąż bardzo skutecznego, napastnika Bogdana Pruska.
Po awansie Iskrze wiedzie się całkiem dobrze, a beniaminek zajmuje miejsce w górnej części tabeli. Dla Lekkiego, gra w Iskrze, której jest kapitanem, to jednak nie jedyna forma aktywności fizycznej. - Oprócz tego gram jeszcze w oldbojach Górnika Zabrze. Z większością zawodników, z którymi występowałem przy Roosevelta, utrzymuję niezły kontakt. Śledzę też losy pierwszej drużyny i jestem zaskoczony tym, jak dobrze jej idzie. W Górniku co roku jest wyprzedaż, a co roku drużyna i tak prezentuje dobry poziom. Dlatego podejrzewam, że jak będzie nowy stadion, to trybuny zawsze będą pełne - przypuszcza 38-latek.
Myliłby się jednak ten, który sądzi, że piłkarz, który rozegrał blisko 200 meczów w ekstraklasie, do gry w IV lidze podchodzi jak do urlopu. - Ja, wychodząc na boisko, zawsze chcę wygrać. Zawsze tak postępowałem i takie mecze, jak ten, który zdarzył się w tej kolejce (Iskra przegrała z Rekordem Bielsko-Biała 1-8 - przyp. M.T), doprowadzają mnie do pasji. Dlatego naprawdę, ktoś, kto wychodzi na boisko i nie chce wygrać, lepiej niech nie wychodzi - apeluje doświadczony stoper.
Takie upokorzenie, jakie Lekkiego spotkało wczoraj w Bielsku-Białej, wcześniej mu się nie zdarzyło. - Na pewno przegraliśmy za wysoko. Nigdy w życiu tak wysoko nie przegrałem i jest to dla nas upokorzenie. Nie da się tego opisać. Nie wiem, czy to rozprężenie, czy nasz skład czegoś nie wytrzymał. Ciężko w ogóle wyciągnąć jakieś wnioski - kończy wściekły Grzegorz Lekki. Jak widać, dla piłkarza z ekstraklasową przeszłością nawet IV liga może być źródłem złości...
Polecane
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów