Victoria musi wygrywać, by sciągnąć ludzi na stadion
08.10.2009
Victoria Jaworzno po ostatniej kolejce dołączyła do grona drużyn liderujących w IV lidze. Wszystko to za sprawą efektownego zwycięstwa ze Skrą Częstochowa, która do tego momentu samodzielnie przewodziła w tabeli ligowej. Mecz ten jednak był z jeszcze jednego powodu szczególny. Po raz pierwszy na stadionie przy ulicy Krakowskiej pojawiła się większa liczba kibiców niż zazwyczaj. 300 osób na spotkaniu rozgrywek tego szczebla jest wynikiem przynajmniej przyzwoitym. - Przed tym meczem trwała szeroko zakrojona akcja promocyjna, stąd też cieszy mnie to, że przyniosła ona pozytywny efekt - podkreśla Radosław Gabiga, trener zespołu. - My przecież gramy dla ludzi i to oni motywują nas do dalszej pracy - dodaje.
Warto w tym miejscu podkreślić, że stadion Victorii prezentuje się bardzo okazale, a jedna z trybun jest całkowicie zadaszona. Śmiało można zaryzykować twierdzenie, że jest to najlepszy obiekt na tym poziomie rozgrywkowym, a również nie jeden klub I ligi mógłby takiego obiektu pozazdrościć jaworznianom. Zresztą w ubiegłym sezonie gościnnie występował na nim GKS Katowice. Co więc należy zrobić, by w 100-tysięcznym mieście przyciągnąć ludzi na mecze? - Prosta sprawa. Musimy przede wszystkim wygrywać. To wynik nakręca ludzi - twierdzi Gabiga. I choć w klubie jeszcze nie chcą o tym głośno mówić, to "Vicia" wydaje się być jednym z głównych pretendentów do awansu.
- Poczekajmy jeszcze z takimi zapowiedziami. To jest praktycznie całkowicie nowy zespół. Przed sezonem doszło 14 nowych piłkarzy, z kolei aż 10 odeszło. Jeśli wygramy jeszcze kilka spotkań, wówczas będziemy mogli powiedzieć więcej - tonuje nastroje grający trener. Co ciekawe, Gabiga w ostatniej potyczce nie wystąpił, mimo że wcześniej był pewnym punktem zespołu. - Nie wyszedłem na boisko, ponieważ w tygodniu poprzedzającym mecz wielu zawodników prezentowało się na treningu bardzo dobrze. Stąd zadecydowałem o tym, że usiądę na ławce rezerwowych. Jeśli tak będziemy grać, to nie widzę problemu, by już do końca sezonu obserwować poczynania zespołu zza linii bocznej - uśmiecha się szkoleniowiec.
Warto w tym miejscu podkreślić, że stadion Victorii prezentuje się bardzo okazale, a jedna z trybun jest całkowicie zadaszona. Śmiało można zaryzykować twierdzenie, że jest to najlepszy obiekt na tym poziomie rozgrywkowym, a również nie jeden klub I ligi mógłby takiego obiektu pozazdrościć jaworznianom. Zresztą w ubiegłym sezonie gościnnie występował na nim GKS Katowice. Co więc należy zrobić, by w 100-tysięcznym mieście przyciągnąć ludzi na mecze? - Prosta sprawa. Musimy przede wszystkim wygrywać. To wynik nakręca ludzi - twierdzi Gabiga. I choć w klubie jeszcze nie chcą o tym głośno mówić, to "Vicia" wydaje się być jednym z głównych pretendentów do awansu.
- Poczekajmy jeszcze z takimi zapowiedziami. To jest praktycznie całkowicie nowy zespół. Przed sezonem doszło 14 nowych piłkarzy, z kolei aż 10 odeszło. Jeśli wygramy jeszcze kilka spotkań, wówczas będziemy mogli powiedzieć więcej - tonuje nastroje grający trener. Co ciekawe, Gabiga w ostatniej potyczce nie wystąpił, mimo że wcześniej był pewnym punktem zespołu. - Nie wyszedłem na boisko, ponieważ w tygodniu poprzedzającym mecz wielu zawodników prezentowało się na treningu bardzo dobrze. Stąd zadecydowałem o tym, że usiądę na ławce rezerwowych. Jeśli tak będziemy grać, to nie widzę problemu, by już do końca sezonu obserwować poczynania zespołu zza linii bocznej - uśmiecha się szkoleniowiec.
Polecane