Szkoleniowiec Victorii, Radosław Gabiga, wykazał się "dobrym nosem". Wprowadzony przez niego Jakub Bujakiewicz dwa razy pokonał Mrożka, a za trzecim razem asystował przy golu.
Victoria J. - Skra 3-0. "Dżoker" rozstrzygnął losy spotkania
04.10.2009
W meczu na szczycie IV ligi, grupy I, Victoria pewnie pokonała dotychczasowego lidera, Skrę Częstochowa i teraz także jaworznianie dołączyli do grona liderujących zespołów. Nie wiadomo jednak jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby trener Radosław Gabiga nie zdecydował się na zmianę napastników. Zanim jednak bohater spotkania, Jakub Bujakiewicz, pojawił się na murawie, licznie zgromadzeni kibice, nie mogli narzekać na brak emocji.
Już na samym początku bliski pokonania golkipera Skry był Struś. Jednak jego strzał zatrzymał się na słupku. Goście próbowali odpowiedzieć uderzając zza pola karnego. Dwa razy bliski szczęścia był Rokosa, jednak za każdym razem futbolówka mijała światło bramki o centymetry. - Szkoda, że tylko on. Jednym napastnikiem nie da się wygrać spotkania - kręcił głową Tomasz Musiał, szkoleniowiec częstochowian.
Lepsze okazje stwarzali sobie piłkarze Victorii. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym powinien trafić Wujec. Jednak tylko on sam wie, jak to się stało, że Mrożek zdołał złapać piłkę po jego strzale z pięciu metrów. Niedługo potem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przed doskonałą okazją na strzelenie gola ponownie stanął Wujec. Tym razem piłka przeleciała w niewielkiej odległości od słupka, po tym jak obrońca jaworznian musnął futbolówkę głową.
Po przerwie ujrzeliśmy odważniej grającą Skrę. Bramki strzelali jednak gospodarze. Rozpoczął Bujakiewicz, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Napastnik Victorii otrzymał doskonałe podanie w środkowej części boiska i popędził ile sił w kierunku bramki gości. Jego mierzony strzał wyprowadził miejscowych na prowadzenie. - Dostałem dobrą piłkę od Wojtka Strusia i wystarczyło tylko trafić do siatki - wyjaśniał po meczu strzelec gola.
Victoria podwyższyła prowadzenie po błędzie obrońców przyjezdnych. Autorem trafienia ponownie okazał się Bujakiewicz. - Wczoraj sporo ćwiczyliśmy strzały, a dzisiaj przyniosło to oczekiwany skutek - mówił zadowolony napastnik. - Musieliśmy się odkryć i przestawić zespół, by powalczyć w tym meczu jeszcze o coś więcej. Ryzyko w tym wypadku się nie opłacało - rozkładał ręce szkoleniowiec Skry.
Dzieła zniszczenia dokonał Żemła. Jednak bohaterem ostatniej akcji okazał się ponownie Bujakiewicz. Po rzucie rożnym wykonywanym przez częstochowian, piłkę przejął napastnik gospodarzy. Przebiegł pół boiska i wyłożył piłkę koledze tak, że ten nie mógł nie trafić do pustej bramki. - Na MK Górniku w podobnej sytuacji nie podałem i teraz chciałem się zrewanżować koledze - podkreślał 24-latek.
Pod szatniami
Tomasz Musiał (trener Skry): Wynik był za wysoki, w stosunku do tego co działo się na boisku. Victoria to ciekawy zespół i na pewno będą się liczyć w walkę o trzecią ligę. My cały czas zbieramy doświadczenie i to że byliśmy tak wysoko w tabeli było dla nas zaskoczeniem. Dzisiaj byliśmy wyraźnie słabszym zespołem.
Radosław Gabiga (trener Victorii): Wynik marzenie, a gra też całkiem niezła. Ze zmianami trafiłem w "dziesiątkę". Bujakiewicz jest bez wątpienia bohaterem tego spotkania. Ten zespół dopiero się kształtuje, ale ma spory potencjał, który z pewnością predysponuje nas do tego, by zajmować wysoką pozycję. O tym czy będziemy walczyć o awans, zadecyduje kilka najbliższych spotkań.
Już na samym początku bliski pokonania golkipera Skry był Struś. Jednak jego strzał zatrzymał się na słupku. Goście próbowali odpowiedzieć uderzając zza pola karnego. Dwa razy bliski szczęścia był Rokosa, jednak za każdym razem futbolówka mijała światło bramki o centymetry. - Szkoda, że tylko on. Jednym napastnikiem nie da się wygrać spotkania - kręcił głową Tomasz Musiał, szkoleniowiec częstochowian.
Lepsze okazje stwarzali sobie piłkarze Victorii. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym powinien trafić Wujec. Jednak tylko on sam wie, jak to się stało, że Mrożek zdołał złapać piłkę po jego strzale z pięciu metrów. Niedługo potem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przed doskonałą okazją na strzelenie gola ponownie stanął Wujec. Tym razem piłka przeleciała w niewielkiej odległości od słupka, po tym jak obrońca jaworznian musnął futbolówkę głową.
Po przerwie ujrzeliśmy odważniej grającą Skrę. Bramki strzelali jednak gospodarze. Rozpoczął Bujakiewicz, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Napastnik Victorii otrzymał doskonałe podanie w środkowej części boiska i popędził ile sił w kierunku bramki gości. Jego mierzony strzał wyprowadził miejscowych na prowadzenie. - Dostałem dobrą piłkę od Wojtka Strusia i wystarczyło tylko trafić do siatki - wyjaśniał po meczu strzelec gola.
Victoria podwyższyła prowadzenie po błędzie obrońców przyjezdnych. Autorem trafienia ponownie okazał się Bujakiewicz. - Wczoraj sporo ćwiczyliśmy strzały, a dzisiaj przyniosło to oczekiwany skutek - mówił zadowolony napastnik. - Musieliśmy się odkryć i przestawić zespół, by powalczyć w tym meczu jeszcze o coś więcej. Ryzyko w tym wypadku się nie opłacało - rozkładał ręce szkoleniowiec Skry.
Dzieła zniszczenia dokonał Żemła. Jednak bohaterem ostatniej akcji okazał się ponownie Bujakiewicz. Po rzucie rożnym wykonywanym przez częstochowian, piłkę przejął napastnik gospodarzy. Przebiegł pół boiska i wyłożył piłkę koledze tak, że ten nie mógł nie trafić do pustej bramki. - Na MK Górniku w podobnej sytuacji nie podałem i teraz chciałem się zrewanżować koledze - podkreślał 24-latek.
Pod szatniami
Tomasz Musiał (trener Skry): Wynik był za wysoki, w stosunku do tego co działo się na boisku. Victoria to ciekawy zespół i na pewno będą się liczyć w walkę o trzecią ligę. My cały czas zbieramy doświadczenie i to że byliśmy tak wysoko w tabeli było dla nas zaskoczeniem. Dzisiaj byliśmy wyraźnie słabszym zespołem.
Radosław Gabiga (trener Victorii): Wynik marzenie, a gra też całkiem niezła. Ze zmianami trafiłem w "dziesiątkę". Bujakiewicz jest bez wątpienia bohaterem tego spotkania. Ten zespół dopiero się kształtuje, ale ma spory potencjał, który z pewnością predysponuje nas do tego, by zajmować wysoką pozycję. O tym czy będziemy walczyć o awans, zadecyduje kilka najbliższych spotkań.
Polecane