Unia Racibórz zwolniła trenera, bo ten nie potrafił dotrzeć do piłkarzy
13.11.2009
Już chwilę po środowym blamażu z GTS-em Bojszowy (1-8 - przyp. red.) Andrzej Starzyński nie ukrywał, że głowa trenera Bernarda Sławika może spaść. I rzeczywiście, spadła. - Przecież my nie wygraliśmy ligowego meczu od blisko dwóch miesięcy! - wskazuje prezes Unii. - Drużyna nie doznała przed sezonem wielkich osłabień, a poczynała sobie o wiele gorzej niż jeszcze w maju czy czerwcu - zaznacza Starzyński. Gdzie zatem został popełniony błąd?
Zdaniem "sternika" IV-ligowca, Sławik nie potrafił dotrzeć do graczy. - Nie mamy takiego komfortu, że możemy wymieniać wszystkich, którzy grają słabo. Musiało paść na trenera, zwłaszcza że pod jego wodzą nie mieliśmy zespołu, a grupę piłkarzy, którzy wyglądali jakby spotkali się po raz pierwszy. Najsłabiej prezentowali się jednak pod względem kondycyjnym. Nie wiem, może zawodnicy opuszczali treningi, może się na nich obijali... - rozmyśla.
Klub podjął już poszukiwania nowego szkoleniowca.
Zdaniem "sternika" IV-ligowca, Sławik nie potrafił dotrzeć do graczy. - Nie mamy takiego komfortu, że możemy wymieniać wszystkich, którzy grają słabo. Musiało paść na trenera, zwłaszcza że pod jego wodzą nie mieliśmy zespołu, a grupę piłkarzy, którzy wyglądali jakby spotkali się po raz pierwszy. Najsłabiej prezentowali się jednak pod względem kondycyjnym. Nie wiem, może zawodnicy opuszczali treningi, może się na nich obijali... - rozmyśla.
Klub podjął już poszukiwania nowego szkoleniowca.
Polecane